Na porannym fixingu w Londynie cena złota wzrosła w poniedziałek do 370,80 USD za uncję, a więc była najwyższa od początku grudnia 1996 r. Oznaczało to wzrost o 4,8 USD wobec piątkowego zamknięcia. Tak rynek zareagował na oczekiwania, że szef inspektorów ONZ Hans Blix poinformuje Radę Bezpieczeństwa, iż Irak nie zastosował się do rezolucji rozbrojeniowej. Taki raport mógł przybliżyć podjęcie przez USA decyzji o zaatakowaniu Iraku. A wobec coraz bardziej realnego wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie nastroje na rynku są nerwowe. Niektórzy analitycy oczekiwali nawet, że jeszcze wczoraj po południu złoto zdrożeje do 380 USD za uncję. Ale w ciągu dnia ta zwyżkowa tendencja została przyhamowana, głównie za sprawą umocnienia się kursu dolara wobec euro i jena. Ostatecznie na popołudniowym fixingu uncja złota kosztowała wczoraj 368,85 USD, czyli o 2,85 USD więcej niż w piątek.

Z tych samych oczekiwań w sprawie treści raportu Hansa Bliksa uczestnicy londyńskiej giełdy paliwowej wyciągnęli wniosek, że przekona on Radę Bezpieczeństwa, iż inspektorzy potrzebują więcej czasu na udowodnienie Irakowi naruszania warunków rezolucji ONZ. A więcej czasu dla inspektorów oddala groźbę wybuchu wojny, a tym samym niebezpieczeństwo zakłócenia dostaw ropy naftowej z Bliskiego Wschodu. Dlatego ropa trochę wczoraj staniała i po południu za baryłkę gatunku Brent z dostawą w marcu płacono w Londynie 30,16 USD, a więc o 33 centy mniej niż na piątkowym zamknięciu.

Wobec wciąż utrzymującego się spowolnienia światowej gospodarki nadal taniała w poniedziałek miedź. Za tonę tego metalu na londyńskiej giełdzie płacono po południu 1683 USD, a więc 12 USD mniej niż na piątkowym zamknięciu.