- Przy założeniu, że nie wystąpi już tak duże nasilenie skandali księgowych w USA oraz w Europie, mamy obecnie znacznie lepszą sytuację wyjściową niż w 2002 r., nawet gdy ogólna sytuacja ekonomiczna w Niemczech i na reszcie kontynentu nie ulegnie znacznej poprawie - powiedział Ackermann.
W samym tylko III kwartale 2002 r. Deutsche Bank był zmuszony stworzyć rezerwy na niemożliwe do odzyskania pożyczki w wysokości 753 mln euro. Doprowadziło to bank do straty netto, bliskiej 300 mln euro i było w dużej mierze wynikiem zaangażowania m.in. w aferę WorldComu i kilku innych amerykańskich spółek.
Jak twierdzi dyrektor niemieckiego potentata, zeszłoroczna fala cięć kosztów nie będzie już kontynuowana. - Zwolnienie 14,5 tys. pracowników wystarczy w odpowiedzi na kryzys w bankowości inwestycyjnej oraz w całej gospodarce. Nie planujemy obecnie dalszych redukcji i wyprzedaży. Mamy zamiar trzymać się wytyczonego wcześniej planu oraz utrzymać nasze znaczenie na międzynarodowym rynku - powiedział J. Ackermann.
Zwolnienia w Deutsche Banku objęły w ub.r. 14% załogi. Inne banki poszły jednak dalej niż potentat z Frankfurtu i "odchudzały" lub nawet sprzedawały niektóre części swojej działalności (np. Dresdner i Commerzbank znacząco ograniczyły bankowość inwestycyjną i pozbywały się wielu zagranicznych placówek). - My nie zdecydowaliśmy się na aż tak daleko idące kroki. Będziemy więc mogli szybko na tym zyskać, gdy na rynek nadejdzie ożywienie - twierdzi dyrektor Deutsche Banku.
Josef Ackermann twierdzi także, że bank nie zamierza dalej zmniejszać zaangażowania w niemieckich spółkach przed poprawą koniunktury. Ostatnio Deutsche pozbył się akcji m.in. Munich Re, Deutsche Börse, Continental oraz Suedzucker, o łącznej wartości 3,5 mld euro.