Godzinne przemówienie miało kluczowe znaczenie dla prezydenta Busha, który zabiega o poparcie dla wojny w Iraku. Wśród Amerykanów narasta jednak niepokój, a członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ wezwali USA do ostrożności i dania więcej czasu inspektorom rozbrojeniowym.
Równocześnie Bush starał się uspokoić Amerykanów zaniepokojonych niepewną kondycją gospodarki. Zdaniem prezydenta, nadal odczuwa ona skutki recesji, ataków terrorystycznych z 11 września 2001 r., skandali finansowych w spółkach oraz dekoniunktury na rynkach akcji. Sposobem na poprawę stanu gospodarki ma być opracowany przez administrację plan redukcji obciążeń podatkowych na łączną kwotę 674 mln USD.
Bush powtórzył, że Irak musi pozbyć się Saddama Husajna, ale nie przedstawił dowodów zagrożenia z jego strony. Dodał jednak, że sekretarz stanu Colin Powell ma w przyszłym tygodniu przedstawić nowe dowody dotyczące programów zbrojeniowych prowadzonych przez Irak. Wezwał też Radę Bezpieczeństwa ONZ, by 5 lutego zapoznała się z tymi dowodami.
- Niektórzy mówią, że nie wolno nam działać, dopóki zagrożenie nie jest bliskie. Od kiedy to terroryści i tyrani ogłaszają swoje zamiary, uprzejmie informując nas przed atakiem? - prezydent odpierał zarzuty krytyków.