- Rotch Energy nie wydaje mi się wiarygodnym partnerem. To dziwna spółka, od kilkunastu miesięcy próbuje udowodnić, że stać ją na zakup RG. W normalnej sytuacji, gdy firma stara się o gwarancje bankowe, otrzymuje je w ciągu kilku miesięcy - mówi Aurelia Kuran-Puszkarska, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych.
Rotch od dawna ma problemy z pozyskaniem finansowania. Wcześniej rząd czeski odmówił firmie sprzedaży akcji Unipetrolu, a jako oficjalny powód podał brak wiarygodności finansowej spółki, reprezentującej turecki kapitał.
Rotch Energy tworzy z PKN Orlen konsorcjum zainteresowane Rafinerią Gdańską. Płocki koncern już po raz drugi odpowiedział na dodatkowe pytania Nafty Polskiej dotyczące m.in. planów spółki wobec RG oraz struktury finansowania jej przejęcia. Odpowiedzi zostały przekazane do RCF Polska. Z naszych informacji wynika, że Orlen zakłada pełną konsolidację z Rafinerią Gdańską. W opinii części specjalistów branży paliwowej, jest to najrozsądniejszy scenariusz rozwoju polskiego sektora paliwowego. Ich zdaniem, udział Rotcha nie jest w tej transakcji potrzebny. - Jeżeli na konsolidacji dwóch polskich spółek najwięcej zarobi zagraniczny pośrednik finansowy, w dodatku o podważanej wiarygodności finansowej, to będzie to oznaczało kompromitację osób odpowiedzialnych za prywatyzację - twierdzi osoba blisko związana z procesem prywatyzacji RG.
Na rynku pojawiają się informacje, że w tej sytuacji Nafta Polska będzie próbowała wyeliminować Rotch Energy z udziału w przetargu lub nawet go odwołać.
W poniedziałek Nafta Polska odmówiła nam komentarza w tej sprawie. Wczoraj jednak przedstawiciel NP w rozmowie z Reutersem zaprzeczył spekulacjom. - Nie mowy o tym, żeby przetarg na sprzedaż Rafinerii Gdańskiej miał zostać unieważniony - powiedział Krzysztof Mering, rzecznik spółki.