Rosnące ceny ropy naftowej mają niewielki wpływ na kurs walorów spółki Apache, której akcje stanowią 10% portfela. Od kiedy przed trzema tygodniami nabyliśmy te papiery, ich notowania ustanowiły wprawdzie historyczne maksimum na poziomie 63 USD. Jedynym efektem wzrostu kursu do tej wartości jest podniesienie poziomu zlecenia stop, ograniczającego ewentualne straty. Zgodnie z przyjętymi przez nas zasadami zarządzania pieniędzmi, zlecenie to znajduje się w odległości 10% od maksimum w trendzie wzrostowym. W tej chwili poziom ten znajduje się na 56,7 USD.
Analizując skład naszego portfela, Wojciech Białek, analityk TFI SEB, zwrócił uwagę na niski poziom zaangażowania w akcje. W jego odczuciu taka ostrożność jest raczej zaletą niż wadą, choć odbiega znacznie od standardów budowania portfeli w USA, w których bardzo wyraźnie przeważają akcje (stanowią one z reguły ponad połowę jego składu, a często 65-70%). Analityk TFI SEB zwrócił uwagę, że słabością portfela jest brak w nim obligacji zagranicznych. Od 3 lat występuje odwrotna ko relacja rynku tych instrumentów i rynku akcji. Podczas kolejnych fal bessy można się spodziewać wzrostów na rynku obligacji, więc warto rozważyć umieszczenie ich w portfelu. Istotne jest też to, że dodatkowo mogą one przynieść zysk z różnic kursowych.
Z punktu widzenia dalszych inwestycji W. Białek przypomniał o istniejącym podziale wśród ekonomistów. Sprowadza się on do oceny przyszłego poziomu inflacji. Jedni uważają, że kolejne miesiące przyniosą na świecie jego wzrost, co skłaniałoby do lokowania większych środków w surowcach. Najbardziej widocznym przejawem tej tendencji stałoby się dalsze zwiększanie się ceny złota. Druga grupa ekonomistów widzi zagrożenia związane z deflacją. Gdyby miała wystąpić, rentowność obligacji w dalszym ciągu spadałaby, czyniąc bardziej atrakcyjnymi inwestycje w tę grupę aktywów.