Wczorajsza sesja stała pod znakiem kontynuacji odreagowania spadków. Popyt przez pierwszą połowę sesji trzymał fason, co zaowocowało wzrostem do 1113 pkt. Problemy pojawiły się w południe. Efektem był spadek cen i próba zamknięcia luki hossy, jaka pojawiła się na wykresie indeksu.

Notowania rozpoczęliśmy w okolicy średniej kroczącej, by po chwili wyjść nad jej poziom. Ten optymistyczny sygnał nie pociągnął za sobą jednak zbyt wielkiej fali kupna. Wzrost trwał dość krótko i szybko weszliśmy w konsolidację, która przeciągnęła się aż do 13.00. Brak kontynuacji wzrostu w sytuacji, gdy na rynkach zachodnich przeważał popyt, budził coraz większe obawy posiadaczy długich pozycji. Tuż po 13.00 dali o sobie znać pierwsi zaniepokojeni na tyle, by zamknąć posiadane pozycje. Mieliśmy wybicie w konsolidacji i spadek do 1099 pkt. Ten poziom przez dłuższy czas był minimum sesji. Nie było to dziwne, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że właśnie w tych okolicach przebiegała wspomniana średnia krocząca. Gdy wykres kursu wyszedł nad jej poziom, średnia stała się dla niego wsparciem.

Wsparcie spełniało swoje zadanie niemal do samego końca sesji. Jednak na kończącym fixingu górę wziął strach, co spowodowało, że notowania zakończyliśmy już pod poziomem średniej. Niestety, rodzi to wątpliwości co do kondycji popytu. Wielkość wzrostu (40 pkt) jest skromna w stosunku do spadku z 1265 pkt. Zatem teoretycznie jest jeszcze miejsce na większą korektę, ale by miała ona miejsce, potrzebni są kupujący. W tej chwili o takich trudno. Pocieszeniem może być to, że na wykresie indeksu pojawiła się wczoraj luka hossy. Daje to jakąś nikłą nadzieję posiadaczom długich pozycji. Jeszcze nie wszystko stracone.