Wykres kontraktów w czasie wczorajszej sesji ponownie przebił średnią kroczącą, co przyniosło poprawę nastrojów i wzrost do poziomu 1112 pkt. Tam już jednak czekała silna podaż i bykom nie udało się już wyjść wyżej. Poziom 1112 pkt. to bezpośrednie sąsiedztwo ostatnio wykreślonego szczytu na 1113 pkt. Nie dziwi zatem, że podaż była tu aktywna. Ważne, jaki jest skutek jej działalności.

Trzeba przyznać, że podaż nie wyrządziła zbyt wielkich szkód posiadaczom długich pozycji. Wielkość spadku odpowiadała 50-proc. zniesieniu wzrostu z 1084 do 1112 pkt. Jest to wymiar kary, który posiadacze długich pozycji mogą przełknąć. Otwarte pozostaje pytanie, czy to już koniec spadku i powrócimy do wzrostów, czy też poziom 1112 pkt. to wszystko, na co stać kupujących? Myślę, że jednak będziemy świadkami kontynuacji wzrostów. Wskazuje na to dalsze przebywanie kursów nad średnią kroczącą.

Zwykle, gdy mamy do czynienia z fałszywymi sygnałami na średniej, szybko się o tym dowiadujemy. Prostym sprawdzianem jest bowiem ponowny jej test. Gdy kurs powraca w pobliże średniej, powinna ona zadziałać jak zapora. W przypadku fałszywego sygnału średnia po raz kolejny zostanie pokonana. Do ponownego jej testu doszło jeszcze wczoraj. W końcówce sesji podaż nieco przycisnęła i wiele zależało od kondycji popytu. Okazała się ona wystarczająca, by nie dopuścić do załamania sygnału. Zamknięcie sesji miało miejsce nad wsparciem. Myślę, że gdybyśmy mieli do czynienia z fałszywym wybiciem, popyt nie utrzymałby naporu podaży. Perspektywa jest więc bardziej optymistyczna, ale pamiętajmy, że mowa tu o krótkim terminie. O średnim zadecyduje ewentualny test poziomu luki bessy na 1135 pkt., choć myślę, że już przy przebiciu poziomu 1113 pkt. będzie można pomyśleć o zamknięciu krótkich pozycji.