Reklama

Wojna to za mało

Światowe rynki akcji są już pogodzone z nadchodzącą wojną, a ceny walorów uwzględniają większość niekorzystnych scenariuszy - takie wrażenie można odnieść, obserwując reakcję największych giełd na eskalację konfliktu wokół Iraku.

Publikacja: 15.02.2003 08:51

Stany Zjednoczone w minionym tygodniu wyraźnie pokazały swoją determinację w dążeniu do rozpoczęcia wojny z Irakiem. Inwestorów ta wizja już nie przeraża. Ponieważ w mediach omówiono już wiele różnych scenariuszy konfliktu, w tym również najbardziej pesymistyczne, zakładające wzrost cen ropy do 100 USD za baryłkę, przypuszczam, że wszystkie zostały już uwzględnione w decyzjach inwestycyjnych. Zatem wojna, w perspektywie najbliższych sesji, nie powinna giełdom wyrządzić krzywdy. Ponieważ zyski amerykańskich korporacji za ostatni kwartał zeszłego roku też z reguły odpowiadają oczekiwaniom, chwilowo osłabły czynniki zachęcające do wyprzedaży akcji. Znajduje to odzwierciedlenie w przebiegu notowań.

Widać to na przykładzie średniej przemysłowej Dow Jones.

Słabsza podaż w USA

Pod koniec poprzedniego tygodnia indeks skupiający największe amerykańskie firmy wybił się z kilkudniowej konsolidacji, którą można było interpretować jako flagę. Jednak po wybiciu z niej w dół tempo, w jakim DJIA traci na wartości, jest niższe niż przed ukształtowaniem formacji. W trakcie czwartkowej sesji indeks odrobił ponad 100-punktową stratę. To podważa "flagową" interpretację wykresu. Nie wykluczyłbym, że zbliża się kilkudniowe odreagowanie, przy czym jego siła, przynajmniej na amerykańskim rynku akcji, nie powinna być duża. Nie uważam, że kupujący będą w stanie zagrozić trendowi spadkowemu, w którym średnia przemysłowa znajduje się od połowy stycznia. Ewentualny wzrost mógłby sięgnąć 8100 pkt., od którego to poziomu rozpoczęło się "psucie" zniżkującej tendencji.

Od czterech tygodni DJIA bardzo konsekwentnie zmierza w kierunku dołka z 9 października 2002 roku (7286 pkt.) i wszystko wskazuje na to, że cel ten będzie zrealizowany. Dopiero przekroczenie wspomnianych 8100 pkt. zmusi mnie do rewizji tego poglądu. Przy czym nawet takie zachowanie indeksu największych amerykańskich firm będzie dla mnie oznaczać raczej odroczenie powrotu do bessy, niż zaprzeczenie negatywnego scenariusza.

Reklama
Reklama

Nasdaq

również wolniej spada

Zmniejszenie natężenia spadków potwierdza wykres Nasdaq Composite. Od kiedy wskaźnik wybił się w dół z dwumiesięcznej konsolidacji, ruch w kierunku południowym odbywa się bardzo wolno. Tymczasem po wybiciu z trendu bocznego spadek powinien być dynamiczny. W połączeniu z sesją czwartkową, która miała podobny przebieg jak w przypadku DJIA (odrobienie strat w trakcie notowań), zapowiada to wzrost. I tutaj również widziałbym raczej zwyżkę oczyszczającą atmosferę przed dalszym spadkiem, niż istotną zmianę trendu. W perspektywie kilku tygodni celem dla Nasdaq Composite jest 1114 pkt.

Spadek w kierunku zeszłorocznego minimum jest najbardziej zaawansowany na wykresie S&P 500. Uważany za najbardziej reprezentatywny dla amerykańskiego rynku akcji wskaźnik miał w pewnym momencie czwartkowej sesji tylko 806 pkt. Tymczasem już od 800 pkt zaczyna się wsparcie, związane z dolnym ograniczeniem trendu bocznego, w którym S&P 500 znajduje się od lipca zeszłego roku. Gdyby w okolicach tej wartości udało się zbudować choćby krótkoterminową konsolidację, byłaby szansa na utrzymanie trwającego już ponad pół roku trendu bocznego. Na razie niewiele wskazuje na to, żeby wydarzenia miały potoczyć się w oczekiwanym przez posiadaczy akcji kierunku.

Europejski klin

Wykres skupiającego europejskie firmy Dow Jones Euro Stoxx również nie wyklucza krótkoterminowej poprawy koniunktury. Analiza indeksu sugeruje, że zeszłoroczne dołki mogą nie mieć zbyt dużego znaczenia dla kierunku trendu. DJES już trzykrotnie przekraczał wartość 2150 pkt i na razie nie prowadzi to do żadnego większego ruchu indeksu.Moją uwagę przykuwa kształtujący się na wykresie klin zniżkujący. To formacja zapowiadająca wzrost notowań, z reguły dość gwałtowny. Górne ramię klina znajduje się na poziomie 2150 pkt. W razie jego przełamania bardzo prawdopodobna stanie się szybka zwyżka do 2270 pkt, gdzie rozpoczęło się kształtowanie formacji. Nie liczyłbym w tym przypadku na pełny ruch wzrostowy (do 2670 pkt), w ramach trendu bocznego, który na wykresie DJES rozpoczął się w październiku 2002 r. Analiza prowadzi zatem do tego samego wniosku, co w przypadku indeksów amerykańskich. Krótkoterminowe odreagowanie jest możliwe, natomiast trwała zmiana trendu jest mało prawdopodobna.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama