Do napisania tego listu zainspirowały mnie informacje ukazujące się w PARKIECIE, a dotyczące mojej "ulubionej" firmy - 4Media. Skąd to uwielbienie? Otóż jakiś czas temu byłam współpracownikiem i pracownikiem kontrolowanej przez 4Media spółki Polska Prasa Lokalna SA. I pewnie dzisiaj nic by mnie to już nie obchodziło, gdyby nie fakt, że od wielu miesięcy i ja, i wiele innych osób bezskutecznie oczekujemy na wypłacenie zaległych świadczeń.

Jestem z Malborka, byłam szefową niedużego tygodnika "Nowiny Żuław", należącego wcześniej do spółki Tygodniki, wchłoniętej przez PPL SA. Mam nawet wyrok sądu pracy, co potwierdza moje słowa o niewypłaconym wynagrodzeniu, ale mogę go sobie w buty włożyć, bo PPL nie dość, że wciąż zmienia miejsce pobytu, to jeszcze - o ile udaje się ją namierzyć - ma rzecz jasna puste konta. Nie jestem sama. W podobnej sytuacji jest kilkoro dawnych pracowników, a także współpracowników, z niezapłaconymi rachunkami za umowy o dzieło. To w samym Malborku. W podobnej sytuacji są ludzie w Tczewie, Starogardzie Gdańskim, Nowym Dworze Gdańskim. Wiem, bo ich znam. A przecież lokalne tytuły ukazywały się w różnych regionach kraju. I zapewne i tam swoją niefrasobliwością i nieodpowiedzialnością PPL SA doprowadziła do ruiny redakcje i ludzi w nich pracujących. U nas było podobnie. Byliśmy młodym tytułem, ale rozwijającym się. Wzrastała sprzedaż egzemplarzowa, wpływy z reklam też były przyzwoite. Przyszedł nowy wydawca i miesiące intensywnej pracy poszły na marne. Tygodnik zamieniał się w dwutygodnik lub trzytygodnik (opóźnienia w druku), jakość była taka, że podziemne gazetki z lat 80. wyglądały bardziej profesjonalnie. Odeszli czytelnicy, zrezygnowali reklamodawcy. Czyż nie jest to działanie na szkodę firmy?

Niedoskonałości i uchybień, że użyję takiego eufemizmu, było więcej. W każdym razie wszystkie w skrócie polegały na tym, by nie płacić żadnych rachunków, należności, podatków i składek, tłumacząc to brakiem środków. A jutro jakoś to będzie. Nie dostałam nawet druku PIT, potrzebnego do rozliczenia się w urzędzie skarbowym za ubiegły rok. Ile jeszcze dokumentów nie trafiło tam, gdzie powinno? I na jakiej zasadzie 4MEDIA - jedyny właściciel PPL SA - tuszuje tego typu sprawy? Czy ktokolwiek jeszcze nad tym panuje? I czy naprawdę nie można nic zrobić ludziom, którzy ponaciągali nie tylko inne podmioty, ale oszukali takich ludzi jak ja, lojalnych i oddanych (do czasu...) pracowników?

Ten żal, to nie tylko mój żal. Ale wspólny żal wielu osób, które dzisiaj są bezradne, chociaż sytuacja materialna powoduje, że nie możemy sobie pozwolić na machnięcie ręką na pieniądze, które jest nam winna PPL. Ten list to jedynie dowód na moją bezsilność wobec rzeczywistości...