Można przedstawić dwa główne scenariusze notowań akcji BPH PBK. W pierwszym od ponad miesiąca mamy do czynienia z korektą wzrostów rozpoczętych pod koniec lipca ub.r. W drugim - z początkiem tendencji spadkowej o sile równej poprzedzającym ją zwyżkom. Na poparcie obu koncepcji można podać wiele argumentów.
Pozytywne przesłanki
Do optymizmu skłania przede wszystkim analiza czasu trwania i wielkości ostatniej fali wzrostowej. Zatrzymała się ona tylko 10% poniżej historycznego maksimum i znacznie przekroczyła 61,8-proc. zniesienie czerwcowo-lipcowej przeceny. Trwała też znacznie dłużej niż wcześniejsze spadki. Z tych powodów nie można tego okresu notowań uznać za korektę przeceny. Lutowy dołek został ustanowiony dokładnie na wysokości bardzo ważnej bariery popytowej. Wyznacza ją szczyt z drugiej połowy sierpnia ub.r. i 61,8-proc. zniesienie zwyżek z okresu lipiec-grudzień 2002 r. Warto przy tym zauważyć, że dokładnie na poziomie tego zniesienia spadki zostały powstrzymane w lipcu ub.r., kiedy mieliśmy korektę 10-miesięcznej hossy zapoczątkowanej w sierpniu 2001 r. Pozytywnie trzeba odebrać wyhamowywanie na wysokości poziomu równowagi spadków przez tygodniowy MACD. Dopóki jednak nie dojdzie do ponownego przecięcia średniej, sukces kupujących jest połowiczny. Na wykresie obejmującym ostatnie 3 tygodnie notowań można spostrzec niewielką formację odwróconej głowy z ramionami. Z jej wysokości wynika wzrost w pobliże 250 zł. Gdyby jednak nawet doszło do wypełnienia zasięgu ruchu, wynikającego z tej figury, nie będzie on wystarczający, by obwieścić lepsze czasy dla posiadaczy papierów BPH PBK.
Powody do niepokoju
Jest kilka powodów do niepokoju. Najważniejszym jest skala trwającego od 2 tygodni wzrostu. Wystarczył on do osiągnięcia jedynie 38,2-proc. zniesienia styczniowej wyprzedaży. Do tego nastąpił dopiero po przełamaniu głównej linii trendu rosnącego, wyprowadzonej z minimum z lipca ub.r. Z tą linią jest pewien problem, bo jeśli prowadzić ją dokładnie po dołkach z lipca i października, to w tym tygodniu kurs powrócił powyżej niej. Dlatego stawianie tezy o ruchu powrotnym byłoby mało wiarygodne. Ale jeśli październikowy dołek "obciąć" i prostą połączyć dołki z lipca, sierpnia i września (mamy wtedy więcej punktów zaczepienia), to wtedy idealnie wpisałaby się w obraz techniczny spółki. Przebiega ona teraz na wysokości 250 zł. Przypomnijmy, że taki właśnie potencjał wzrostu wynika z formacji odwróconej głowy z ramionami. Jednak tę możliwość trzeba traktować raczej jako pewne ostrzeżenie, ale nie podstawę do wyciągania wniosków na przyszłość. Niepokojące jest zachowanie dziennych wskaźników technicznych. RSI i MACD znalazły się na poziomach najniższych od pół roku, potwierdzając wyraźną przewagę podaży w ostatnim okresie. W najbliższym czasie warto szczególnie zwrócić uwagę na przebieg MACD, zdążającego w kierunku poziomu równowagi. Gdyby udało się wybić ponad niego (tak jak to było w październiku ub.r.), z większą pewnością można byłoby mówić o realizacji optymistycznego wariantu powrotu do wzrostów. Ewentualne ponowne przecięcie od góry średniej będzie przemawiać za kontynuacją spadków w kierunku ubiegłorocznego minimum. W obecnej sytuacji rozstrzyganie o tym, czy to minimum się utrzyma, czy też zostanie pokonane, jest przedwczesne.Ze względu na trudności w przedstawieniu jednoznacznej oceny walorów BPH PBK ich posiadaczom można zaproponować pozostawanie na rynku do momentu zamknięcia sesji poniżej styczniowego dołka przy 225,5 zł, choć już zakończenie dnia poniżej 237 zł (dwutygodniowa linia wzrostów i szczyt z 10 lutego) będzie zachęcać do zmniejszenia zaangażowania. Gdyby doszło do przełamania wsparcia, otrzymamy silny sygnał do kontynuacji spadkowej tendencji. Doprowadziłoby to do spadku przynajmniej do 191 zł. Na razie nie ma przesłanek skłaniających do kupna. Rozważenie takiej decyzji będzie uzasadnione dopiero po przekroczeniu 252,5 zł.