Sporządzony na podstawie sondażu wśród biur nieruchomości raport przewiduje także, że w najbliższym kwartale tendencja ta utrzyma się - zwłaszcza w perspektywie zbliżającej się wojny w Iraku oraz niepewności na giełdach. Raport zbiegł się w czasie z oświadczeniem jednego z dyrektorów Banku Anglii Mervyna Kinga, który spekuluje, że w ciągu dwóch lat tempo wzrostu cen spadnie do zera. Od początku boomu ceny w niektórych częściach Wielkiej Brytanii wzrosły blisko o 180%. W ubiegłym roku ceny domów wzrosły o 22,4%. W grudniu 2002 r. przeciętna cena nieruchomości na Wyspach wynosiła 145 251 funtów.

Jednym z aspektów ubiegłorocznego boomu był rosnący podział na północ i południe kraju. Okolice Londynu i południowej Anglii notowały mniejszy wzrost, podczas gdy na północy ceny rosły w tempie przekraczającym średnią krajową. Jak zauważają autorzy raportu RICS, obecne przyhamowanie wskazuje, że podział ten zaczyna znikać.

Według raportu, 76% ankietowanych biur zanotowało w ostatnim miesiącu więcej nieruchomości na sprzedaż, co przy rosnącej podaży oznacza większą konkurencyjność cen. - Wygląda na to, że przewidywania dotyczące zwolnienia wzrostu cen nieruchomości były trafne - zwłaszcza w Londynie - powiedział rzecznik RICS Ian Perry. Dodał, że niespodziewana decyzja Banku Anglii dotycząca obniżki stóp procentowych - do poziomu 3,75%, najniższego od 1955 r. - nie zrównoważy negatywnego wpływu następnej wojny w Iraku czy też ogólnego poczucia niepewności w ekonomii.