Reklama

Reforma pod znakiem zapytania

Po rozpadzie koalicji SLD-UP--PSL szanse na przeprowadzenie reformy finansów publicznych drastycznie zmalały. Nie wiadomo także, czy sytuacja polityczna nie odbije się na wynikach referendum akcesyjnego. Jednak prawie pewne jest, że zamieszanie na scenie politycznej opóźni wejście Polski do unii monetarnej.

Publikacja: 04.03.2003 07:39

Każdy z możliwych trzech scenariuszy - czyli 1) rząd mniejszościowy, 2) próba znalezienia nowego partnera do koalicji oraz 3) przedterminowe wybory - ma swoje złe strony.

- Warunki funkcjonowania rządu mniejszościowego w Polsce są znacznie gorsze niż w krajach zachodnich, praktycznie jest to niemożliwe, aby rząd mniejszościowy przetrwał - uważa Bogusław Grabowski, członek Rady Polityki Pieniężnej. - Z kolei na pozyskanie partnera koalicyjnego szanse są zerowe, a współpraca ze strony mniejszych grup to za mało. Rząd, aby był w stanie forsować swoje propozycje w parlamencie, musi mieć większość także w trakcie prac w komisjach, a nie tylko przy głosowaniach. Z powodu braku mniejszości w komisjach opozycja bez problemu jest w stanie sparaliżować prace w parlamencie. W tej sytuacji jako jedyny możliwy jawi się scenariusz przedterminowych wyborów, jednak jawi się w niezbyt jasnych kolorach, biorąc pod uwagę nastroje w społeczeństwie. Mało prawdopodobne jest, aby po wyborach powstała większość, która będzie w stanie realizować potrzebne reformy.

Referendum i reforma

Najważniejsze dla rynków - zdaniem analityków - będą dwie sprawy: wynik referendum akcesyjnego, w którym Polacy mają zdecydować o przystąpieniu do UE, i to, czy zostanie przeprowadzona reforma finansów publicznych.

- W sprawie referendum jest pewien kłopot - co będzie z poparciem PSL dla wejścia Polski do UE - uważa Jacek Wiśniewski, szef biura prognoz i analiz Pekao SA. - Może się bowiem okazać, że obie partie chłopskie - PSL i Samoobrona - będą przeciw akcesji. Rynki więc będą większą uwagę zwracać na ich postawę.

Reklama
Reklama

Na razie jednak rynki wydają się spokojne, gdyż w sondażach przeważają zwolennicy członkostwa Polski w Unii. To jest powód, dla którego po początkowym szoku złoty nieco się wzmocnił i ustabilizowały się ceny obligacji skarbowych.

O wiele więcej wątpliwości budzi jednak możliwość przeprowadzenia reformy finansów publicznych.

- Szanse przeprowadzenia głębokiej reformy podatkowej są coraz mniejsze. Podobnie jest z ograniczeniem wydatków socjalnych. To oznacza, że 2004 i 2005 r. mogą być bardzo trudne ze względu na wielkość deficytu budżetowego i możliwości jego finansowania - mówi Maciej Grabowski z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Większość ekspertów uważa, że rząd mniejszościowy ma dwa wyjścia: albo zrezygnuje z wprowadzania reformy, bazując na wzroście nastrojów populistycznych w społeczeństwie, albo postawi wszystko na jedną kartę i spróbuje zawrzeć z opozycją sojusz programowy na rzecz zmian w finansach publicznych. To drugie może się udać, jednak do przedstawionych przez wicepremiera Grzegorza Kołodkę założeń należałoby wprowadzić wiele zmian.

- Trudno będzie znaleźć zwolenników po prawej stronie i w centrum sceny politycznej dla propozycji zmian w podatkach. Zgodnie z tymi założeniami, wzrosną obciążenia dla klasy średniej, którą reprezentują niektóre partie centroprawicowe - uważa Maciej Grabowski.

Będą musieli obniżyć

Reklama
Reklama

Rafał Antczak, ekonomista Fundacji CASE, uważa, że z tego właśnie powodu lewicy będzie bardzo trudno porozumieć się z opozycyjnymi partiami - np. z Platformą Obywatelską.

- Gdyby Platforma poparła projekt przedstawiony przez wicepremiera, to mogłoby to podważyć zaufanie do niej jako do liberalnego ugrupowania. PO mogłaby przełknąć tak skonstruowany system podatkowy, jeśli w zamian rząd zaproponowałby głębokie cięcia wydatków, co w efekcie szybko dałoby nadwyżkę budżetową. To jednak wymaga diametralnych zmian w założeniach reformy finansów publicznych - ocenia Rafał Antczak.

Jego zdaniem jednak, paradoksalnie, wyjście PSL z koalicji daje szanse na dokonanie takich zmian.- Mam na myśli przede wszystkim reformę KRUS. Dla SLD jest to szansa na wykreowanie swego wizerunku, jako partii reform - partii, która wprowadziła Polskę do Unii Europejskiej. Jest tylko jeden warunek: te reformy trzeba przeprowadzić - mówi Rafał Antczak.

Szanse na poparcie dla reformy finansów publicznych kosztem zmian w propozycjach ministra Kołodki widzi także Jacek Wiśniewski.

- Mam na myśli np. redukcję ulg podatkowych z jednoczesną obniżką stawek czy reformę KRUS - powiedział. - W przypadku KRUS ta reforma mogłaby być nawet głębsza niż ta, która powstałaby w rządzie SLD-UP-PSL.

Euro z opóźnieniem

Reklama
Reklama

Mimo wszystko jednak szanse na taką reformę finansów publicznych, która umożliwiłaby Polsce obniżenie deficytu budżetowego w 2005 r. poniżej 3% PKB, zmalały. I właściwie nikt nie ma wątpliwości, że pierwszym skutkiem rozpadu koalicji będzie zapewne opóźnienie wejścia Polski do unii monetarnej.

- Obecnie rząd ma inne problemy polityczne, niż data wejścia Polski do Eurolandu - powiedział Bogusław Grabowski. - Jest więc mało prawdopodobne, żeby wkrótce rząd złożył deklarację, dotyczącą terminu wprowadzenia euro. A nawet gdyby się pojawiła, byłaby niezbyt wiarygodna jako składana przez rząd mniejszościowy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama