Jak powiedział PARKIETOWI poseł Kuźmiuk, założenia "ogólnie są słuszne", ale nadal nieznane są szczegóły planu reformy. - Powstaje wiele pytań. Bardzo chciałbym np. wiedzieć, jakie decyzje polityczne zapadną w sprawie PIT i jak planowana reforma wpłynie na samorządy - mówi Zbigniew Kuźmiuk. Szef klubu PSL dodał, że z dyskusją należy zaczekać do decyzji rządu w tej sprawie. - Na razie traktuję to jako działanie na własny rachunek prof. ekonomii Grzegorza Kołodki - powiedział. Według zapowiedzi ministra Kołodki w połowie marca rząd zajmie się pakietem ustaw składających się na reformę finansów publicznych.
Szef klubu nie odpowiedział na pytanie, co powinno znaleźć się w założeniach reformy, żeby PSL ją poparło. - Powoli przechodzimy do opozycji, musimy inaczej na to wszystko spojrzeć - stwierdził. Jednak prawdopodobnie głównym warunkiem nie będzie wprowadzenie 50-proc. stawki podatku PIT dla najwięcej zarabiających, czego ludowcy domagali się wcześniej. Jak mówi Zbigniew Kuźmiuk, ta propozycja miała być alternatywą dla podatku od oszczędności. - Skoro nie ma planów zniesienia tego podatku, to i my przy 50-proc. stawce nie będziemy obstawać - dodał.
Wiadomo natomiast, że poparcia nie będzie dla radykalnej reformy KRUS, zakładającej zmniejszenie dotacji budżetowych przy zwiększeniu składki. - Ten proces musi być rozłożony na kilka lat. Na początku wysokość składki powinna być uzależniona od wielkości gospodarstwa, jej stopniowy wzrost będzie możliwy, gdy pojawią się dopłaty. Inaczej pomysł jest chybiony. KRUS nie ściągnie więcej pieniędzy. To jest fizycznie niemożliwe przy takim ubóstwie na wsi - ocenia poseł Kuźmiuk. Jego zdaniem, radykalnych cięć w tej dziedzinie nie poprze żadna partia chłopska. Tymczasem to właśnie z małymi ugrupowaniami ludowymi rząd SLD-UP chce współpracować.
PSL nie zaakceptuje także cięć w wydatkach socjalnych. Tymczasem, według posła Kuźmiuka, na to się właśnie zanosi, sądząc po wstępnych planach dochodów i wydatków państwowej kasy na 2004 r. Według nich, wpływy mają wynieść 160,2 mld zł, przy 200,2 mld zł wydatków. - Zapowiedź limitu wydatków przyszłorocznego budżetu na tym poziomie oznacza ich zwiększenie w porównaniu z tegorocznymi o niecałe 6 mld zł. Tymczasem wiadomo, że potrzeby są znacznie większe i wyniosą kilkanaście miliardów zł. Taki plan sugeruje ogromne cięcia transferów socjalnych. Na przeprowadzenie takiej operacji trudno się będzie zgodzić - mówi szef klubu PSL.
Projekcję, w której wydatki rosną do 217 mld zł, a dochody wynoszą 160,2 mld zł, wicepremier Grzegorz Kołodko nazwał scenariuszem nieodpowiedzialności finansowej.