W wyniku gigantycznych odpisów strata netto Vivendi za ub.r. wyniosła 23,3 mld euro. Jest to największa strata w historii francuskiej przedsiębiorczości. Zdaniem analityków, jedynym ratunkiem dla finansów tej spółki jest dalsza wyprzedaż aktywów w celu zmniejszenia długu. Nowy prezes Vivendi Jean-Rene Fourtou rozważa ofertę naftowego miliardera Marvina Davisa przejęcia udziałów francuskiej spółki w amerykańskiej branży rozrywkowej.

Fourtou jest szefem spółki od lipca ub.r. i zdołał już zmniejszyć dług firmy o jedną trzecią, do 13 mld euro. Sprzedał między innymi amerykańskie wydawnictwo Houghton Mifflin i większość udziałów w mającej 150 lat francuskiej firmie zajmującej się dostarczaniem wody i usuwaniem śmieci. W lutym Vivendi wynajęła licytatorów, by zajęli się sprzedażą kolekcji dzieł sztuki współczesnej, liczącej 2,5 tys. okazów, w tym prace Pabla Picassa.

Prezes Fourtou obiecał sprzedać w tym toku aktywa za 7 mld euro. Nadal jednak inwestuje. W styczniu wydał 4 mld euro na zwiększenie udziałów Vivendi w Cegetelu. Do września spółka musi spłacić 5,3 mld euro długu. Jeśli wcześniej nie zdoła zdobyć pieniędzy ze sprzedaży aktywów, to grozi jej już w czerwcu kryzys płynnościowy.