Trend spadkowy, jaki zapanował na dobre na walorach Mennicy, na przełomie lat 2001 i 2002 przybrał kształt kanału zniżkującego. Jego dolne ograniczenie wyznacza prosta łącząca dołki z okresu marzec-czerwiec 2002 r. oraz odnotowane w styczniu tego roku lokalne minimum na wysokości 19,6 zł. Od góry zaś linia prowadzona jest po wierzchołkach ze stycznia i lipca 2002 r. oraz po ostatnim ekstremum z lutego br. Jak dotąd, strategia tzw. podkupywania dołka przynosiła pozytywne, aczkolwiek niezbyt imponujące rezultaty. Kupując akcje w lipcu 2002 r. na poziomie 23,8 zł można było zamknąć transakcję - po miesiącu czekania - z 17-proc. zyskiem - po 27,8 zł. Podobnie, kupując w styczniu 2003 r. po 19,6 zł, po miesiącu otrzymalibyśmy 22,8 zł za akcję, co oznacza stopę zwrotu 16,3%. Czy warto zatem rozważyć ponowne angażowanie się w walory Mennicy wraz z dotarciem do dolnego ograniczenia kanału, które przebiega obecnie na wysokości około 18,5 zł?
Nawet przy założeniu idealnego trafienia w lokalny dołek i zamknięcia pozycji na górce, dającego szansę na zysk w wysokości 15%, stopa zwrotu nie przyprawia o zawrót głowy. Trzeba przy tym uwzględnić znaczne ryzyko, związane z inwestycjami na tym poziomie cenowym. Wynika to z tego, że ewentualne ponowne odbicie od górnej granicy kanału i wykonanie kolejnego ruchu ku jego dolnemu ograniczeniu będzie w istotnym stopniu zmieniać długoterminowy obraz rynku. Osiągnięcie przez kurs ceny 18,5 zł oznaczałoby bowiem pokonanie ostatniego długoterminowego wsparcia, jakie wyznacza linia łącząca dna koniunktury z lat 1998 i 1999, która przebiega obecnie na wysokości 20 zł. Zakładając poprawność takiego sygnału można przyjąć, że zapowiadałby on spadki przynajmniej do poziomu szczytu pierwszej fali wzrostowej, rozpoczętej w IV kwartale 1998 r., tj. do 15,5 zł.
Na możliwość takiego rozwoju wypadków wskazuje przebieg dziennego MACD, który, spadając poniżej linii równowagi, zdołał zanegować wymowę wcześniejszej pozytywnej dywergencji. Jednak na ostateczne potwierdzenie powyższych wskazań należy poczekać do czasu wybicia się w dół przez linie wzrostowych trendów na wskaźnikach RSI i Ultimate. Istotnym czynnikiem ryzyka pozostaje także niska płynność walorów, co uniemożliwia swobodne zawieranie transakcji. Jednocześnie obecność w składzie akcjonariatu OFE Nationale Nederlanden stwarza zagrożenie "kontrolowanym" zamykaniem pozycji, gdyby okazało się, że sytuacja fundamentalna spółki nie poprawia się (realność takiego zagrożenia potwierdzają przykłady chociażby Wilbo i Kredyt Banku).
Obowiązujący od początku 2002 r. kanał spadkowy wpisuje się dosyć dobrze w sytuację fundamentalną spółki, która ubiegły rok zakończyła przychodami na poziomie skonsolidowanym o 20% niższymi niż w 2001 r. Ponadto nawet na poziomie operacyjnym nie udało się spółce osiągnąć dodatniego wyniku, co szczególnie kontrastuje z bardzo wysokimi zyskami realizowanymi w 2001 r. Po raz pierwszy od debiutu na giełdzie firma zakończyła ubiegły rok stratą netto, i to przekraczającą 9 mln zł. Najbardziej niepokojące jest to, że negatywne tendencje, jeśli chodzi o wyniki firmy, umacniają się. I dlatego można przyjąć, że w najbliższych miesiącach nie dojdzie do poprawy notowań spółki.