Ostateczne podpisanie umów ma nastąpić po zakończeniu negocjacji offsetowych. - Jesteśmy, tak jak Amerykanie, zainteresowani tym, żeby stało się to jak najszybciej - powiedział wczoraj minister Szmajdziński. Jego zdaniem jest to kwestia najbliższych tygodni. - Sobota będzie istotnym momentem - dodał. Na parafowanie umów przyjedzie do Polski szef Defence Strategic Cooperation Agency - amerykańskiej agencji, która formalnie startowała w przetargu zorganizowanym przez polski rząd. To on będzie podpisywał umowę na dostawę samolotów. Według szefa resortu obrony, powodzenie negocjacji w dużym stopniu zależy także od producenta samolotów, czyli firmy Lockheed Martin. Ona to zawrze z polskim rządem kontrakt offsetowy. Ciągle trwają rozmowy w tej sprawie.

Polska zapłaci za 48 samolotów prawie 3,5 mld dolarów. Amerykanie w zamian mają zainwestować w polski przemysł. W pierwszej wersji wycenili wartość swoich ofert na 9,8 mld dolarów. Rząd zweryfikował to do 6 mld dolarów. Jak powiedział wczoraj wiceminister Jacek Piechota, nowe oferty strona amerykańska złoży w najbliższych dniach. - Amerykanie zapowiadają, że mają nowe projekty, które mogą przekroczyć wymaganą wartość 6 mld dolarów - powiedział wczoraj.

Inwestycje offsetowe mają być realizowane od 2003 roku przez 10 lat. Polska zacznie spłacać należności związane z kontraktem po 2010 roku.

Oprócz amerykańskiej oferty na F-16 w przetargu na samolot wielozadaniowy brały udział szwedzko-brytyjski Gripen i francuski Dassault Aviation (producent Mirage). Jeśli negocjacje z Amerykanami zakończą się niepowodzeniem, wówczas rząd przystąpi do rozmów z drugim w kolejności oferentem. Prawdopodobnie będzie to Gripen.