"Byki" odniosły w mijającym tygodniu błyskotliwe zwycięstwo w pierwszej bitwie o utrzymanie rynku ponad półtoraroczną linią konsolidacji wyznaczoną przez dno bessy z IX 2001 oraz minima z VI-X 2002. Siłą rzeczy musi narzucać się wniosek o nietrwałości tego wsparcia znajdującego się obecnie w okolicach poziomu 1060 pkt dla WIG20, jeśli akceptuje się - tak jak ja - następujące założenie.Ożywienie gospodarcze rozpoczęte pod koniec 2001 r. w apogeum globalnej recesji nie jest bynajmniej "opóźnione" w stosunku do cyklicznych standardów z lat 90., ale jest po prostu bardzo słabe. Obserwowana zaś słabość sygnalizuje skalę kłopotów, w jakich gospodarka krajowa znajdzie się w 2004 r., kiedy zgodnie z wzorcem minionej dekady cykl koniunkturalny wejdzie w swą fazę spadkową. Po prostu, na najsłabszych od dekady cyklicznych "fundamentach" krajowy rynek akcji buduje najsłabszą w historii GPW techniczną strukturę "hossy". Przyjmuje ona postać płaskiej konsolidacji zdecydowanie ustępującej "rynkom byka" z lat 1998-2000, 1995-1997, nie mówiąc już o okresie 1992-1994. Do dyskusji pozostaje natomiast ścieżka, którą rynek będzie w tym roku podążał w ramach trwającej konsolidacji oraz termin ostatecznego wyłamania w dół.

Na razie rynki środkowoeuropejskie powtarzają swój wyczyn z okresu lipiec-październik ub.r. i skutecznie przeciwstawiają się negatywnej presji wywieranej przez kompletnie rozsypujące się rynki akcji w UE. Oczywiście, dla takiej dywergencji można wynajdywać różnorakie uzasadnienia, choćby takie, że to co dla krajów UE jest pierwszą falą kilkunastoletniej deflacji (przed którą USA jeszcze bronią się dzięki słabemu dolarowi), dla opóźnionych krajów Europy Środkowej jest ostatnią falą dezinflacji, która umożliwiając gwałtowną kompresję wysokości stóp procentowych działa stabilizująco na te gospodarki. W ten sam sposób kryzys w gospodarkach Azji Południowo-Wschodniej nastąpił dopiero w niecałe 8 lat po pęknięciu inwestycyjnej bańki w centralnej gospodarce regionu, czyli Japonii. Można zatem pocieszać się, że do momentu wybuchu tego co później zostanie ochrzczone mianem kryzysu środkowoeuropejskiego, mamy zatem całe 5 lat.