"Stany Zjednoczone wycofały się z propozycji pomocy finansowej w wysokości 30 mld USD dla Turcji, po tym jak tamtejszy parlament opóźnił decyzję w sprawie ewentualnego zezwolenia na atakowanie Iraku z terytorium tego kraju" - napisała wczoraj miejscowa gazeta "Hurriyet". Zdaniem ekspertów, bez tego wsparcia Turcja będzie mieć bardzo poważne problemy z realizacją tegorocznych zobowiązań z tytułu zadłużenia, które łącznie sięga teraz kwoty 160 mld USD. - Wprawdzie parlament jeszcze może podjąć pozytywną dla Amerykanów decyzję, ale będzie już ona prawdopodobnie spóźniona. Amerykańskie dowództwo znalazło już sposób, żeby uderzyć na Irak bez pomocy Turcji, wprowadzając okręty na Morze Czerwone - powiedziała Bloombergowi Jana Benesova, szefowa działu obligacji w Credit Suisse Asset Management w Londynie, która już sprzedała wszystkie tureckie euroobligacje.

Rentowność tureckich papierów denominowanych w dolarach z terminem wykupu w 2030 r. spadła wczoraj przed południem o 6,75 centów na dolara, do 94,88 centów. Główny indeks giełdy w Stambule już w pierwszej godzinie sesji obniżył się o ponad 8%. Notowania miejscowej waluty - liry - straciły przed południem wobec dolara 2,4%.

Bank inwestycyjny J.P. Morgan Chase obniżył już po raz drugi w ciągu ostatnich dwóch miesięcy rekomendację dla tureckich euroobligacji, uznając, że prawdopodobieństwo, że ten kraj otrzyma pomoc finansową od Stanów Zjednoczonych, spadło poniżej 50%.

Tymczasem, zdaniem tureckiego analityka Tunca Erdala, rynek wciąż ma nadzieję, że z USA nadejdzie pomoc. W przeciwnym wypadku już teraz mogłoby dojść do bardzo gwałtownego kryzysu finansowego. - Prawdopodobieństwo, że otrzymamy pomoc spada, ale, moim zdaniem, wynosi ono wciąż 75-80% - stwierdził T. Erdal.

Nowy premier Turcji Recep Tayyip Erdogan zapowiada jednak, że temat ewentualnej zgody na akcje Amerykanów z terytorium jego kraju może być omawiany w parlamencie dopiero w przyszłym tygodniu, po głosowaniu nad wotum zaufania do rządu. Wówczas wojna w Iraku może już trwać na dobre.