Zgodnie z artykułem 155 Prawa o publicznym obrocie papierami wartościowymi, cena proponowana przez inwestora w wezwaniu nie może być niższa od średniej ceny rynkowej z ostatnich 6 miesięcy przed dniem ogłoszenia operacji. Dodatkowo, nie może być niższa niż najwyższa cena, jaką inwestor (lub podmiot od niego zależny) płacił za akcje w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Provimi, który kontroluje obecnie prawie 43% kapitału i głosów na WZA Rolimpeksu, zaoferował we wtorek 5 zł za walor. Średni kurs za ostatnie pół roku wynosi 3,95 zł - inwestor podał jednocześnie, że to najwyższa cena, po jakiej kupował akcje w ostatnim okresie. Do końca stycznia miał jednak opcję objęcia papierów warszawskiej firmy od spółek pracowniczych po 5,89 zł. Czy informując o warunkach wezwania pomylił się? Nie. Provimi bezpośrednio nie kupował od nich akcji Rolimpeksu. Przejmował podmioty, których jedynymi aktywami były walory giełdowej spółki. Kilka lat temu w podobny sposób kontrolę nad Agrosem przejął Pernod Ricard, nie ogłaszając wówczas w ogóle wezwania.

Przypomnijmy, że inwestor Rolimpeksu pod koniec 2000 r. kupił blisko 25% akcji od Skarbu Państwa po ponad 9 zł. Miał też opcję zakupu około 25% papierów po podobnej cenie od spółek pracowniczych, choć kurs był znacznie niższy. Zmienił więc jej warunki, m.in. obniżając cenę do 5,89 zł. Robił wszystko, aby nie kupować akcji bezpośrednio, żeby później w wezwaniu nie zaoferować wyższej ceny. W listopadzie 2002 r. Provimi kupił Pracownicze Towarzystwo Inwestycyjne, któremu firma Rolimpex-Pracownicy sprzedała 9,9% akcji giełdowej spółki po 4,21 zł. Nie podał za ile, bo nie musiał. Nie ujawnił również, ile zapłacił w lutym za Pracowniczą Grupę Inwestycyjną, do której dwa tygodnie wcześniej trafiło ponad 5% papierów Rolimpeksu. - Działania Provimi były zgodne z prawem. Inwestor pokazał, jaką drogą można taniej kupić akcje - powiedział jeden z analityków.