Umiarkowane spadki przeważyły w pierwszej połowie sesji na giełdach nowojorskich. Po dwóch z rzędu sesjach wzrostowych inwestorzy woleli pozbywać się akcji, szczególnie spółek z branży informatycznej. We wtorek po sesji dobre wyniki opublikował reprezentant tego sektora - Oracle, ale jednocześnie szef koncernu Larry Ellison przedstawił gorszą prognozę na bieżący kwartał, co zepsuło nastroje wśród inwestorów. W ślad za mocno przecenionym Oracle podążyły takie spółki, jak PeopleSoft, Siebel Systems czy BEA Systems. Ogółem obroty na giełdzie były niższe niż zwykle. Wielu graczy wstrzymało się z zawieraniem transakcji, odliczając już godziny do wybuchu wojny w Iraku. Według nieoficjalnych informacji, wczoraj wojska amerykańskie wraz z sojusznikami weszły już do strefy zdemilitaryzowanej na granicy iracko-kuwejckiej. Do godz. 18.00 indeks Dow Jones spadł o 0,63%, a Nasdaq Composite mierzący koniunkturę przede wszystkim w branży high-tech, obniżył się o 1,53%.
Przebieg sesji na czołowych giełdach europejskich można podzielić na dwie fazy. W pierwszej indeksy rosły wyraźnie, ponad 2%, w związku z utrzymującymi się wśród inwestorów nadziejami, że wojna na Bliskim Wschodzie będzie krótka i przyniesie ożywienie na rynkach. Po południu jednak, kiedy nadeszły informacje o spadkach za Atlantykiem, zaczęły tracić na wartości. Ostatecznie londyński FT-SE 100 zyskał 0,48%, paryski CAC-40 wzrósł o 1,53%, a frankfurcki DAX do godz. 18.00 stracił 0,29%. Na uwagę zasługiwał wczoraj 7-proc. wzrost kursu akcji francuskiej spółki produkującej napoje alkoholowe - Pernod Ricard, która opublikowała znacznie lepsze od spodziewanych wyniki z 2002 r. Zdrożały papiery spółek naftowych, m.in. British Petroleum i Shell, ponieważ wraz z wybuchem wojny spodziewany jest przejściowy wzrost cen ropy. Bardzo mocno taniały walory linii lotniczych - m.in. British Airways, Air France, KLM. W związku z wojną będą musiały zredukować kolejne połączenia, co pogorszy ich i tak kiepską, po zamachach z 11 września, sytuacją finansową.