O wszczęciu przez rosyjskie Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego procedury ograniczania importu części towarów z Polski poinformowała wczoraj agencja Interfax, powołując się na anonimowego przedstawiciela rosyjskiego rządu. Stwierdził on, że do polskiego ministerstwa gospodarki zostało wysłane oficjalne pismo, informujące o wszczęciu tego rodzaju procedury. - Ministerstwo gospodarki nie komentuje doniesień opartych na anonimowych informacjach - powiedziano nam w biurze prasowym resortu.
Z informacji podanych przez Interfax wynika, że Rosjanie chcą ograniczyć import przede wszystkim produktów rolnych, mlecznych, kosmetyków i mebli, a przyczyną podjęcia tych działań jest utrzymanie przez Polskę na poziomie z roku 2002 tegorocznego kontyngentu na import rosyjskiego węgla. Kontyngent ten wynosi 1,6 mln ton. W 2001 roku był niższy i wynosił milion ton. Po raz pierwszy kontyngent pojawił się w roku 1999, kiedy wynosił niecałe 690 tys. ton. Obecnie import stanowi nie więcej niż 3% zużycia węgla w Polsce. Kontyngenty wprowadzono także na węgiel importowany z innych krajów byłego Związku Radzieckiego oraz z Czech. Węgiel importowany jest bowiem nawet o kilkadziesiąt procent tańszy od oferowanego przez polskie kopalnie. Brak ograniczeń mógłby doprowadzić do zalania naszego rynku surowcem z importu.
Jeżeli informacje rosyjskiej agencji potwierdzą się, polskiemu rządowi trudno będzie zrealizować program odzyskania rynków wschodnich, przyjęty w lutym tego roku. Rząd założył wtedy, że na koniec 2004 roku polski eksport do krajów byłego ZSRR osiągnie poziom z 1997 roku, kiedy wyniósł 4 mld dolarów. Tymczasem w 2001 roku sprzedaliśmy do tych krajów towary za 2,5 mld dolarów a kupiliśmy za 5,2 mld dolarów. Deficyt, wynoszący 2,7 mld dolarów, to głównie wynik importu ropy i gazu z Rosji.