Wczorajsza sesja upływała pod znakiem spokojnej korekty piątkowego wzrostu. Mowa jest o korekcie, bo na razie nie ma poważniejszych przesłanek, by uważać brak kontynuacji wcześniejszego ruchu za zwrot rynku. Wprawdzie posiadacze długich pozycji nie zdobyli nowych maksów, to jednak nie padł nawet najsłabszy sygnał sprzedaży.

Całą sesję byliśmy pod wpływem spadków, jakie dotknęły kontrakty w USA. Jednak nasza reakcja nie była równie mocna jak sam wspomniany spadek. Nie powinno to dziwić. Skoro nie braliśmy udziału we wcześniejszym szaleńczym wzroście indeksów zza oceanu, to i nie będziemy reagować na ich spadki. W USA wzrost podyktowany był nadzieją na szybkie zwycięstwo w Iraku oraz program odbudowy tego państwa, który może się przyczynić do pobudzenia amerykańskiej gospodarki. Jeśli chodzi o szybkie zwycięstwo, to już Amerykanie powoli pozbywają się złudzeń.

Na ten drugi aspekt trzeba będzie jeszcze poczekać. Zwłaszcza że na początku z pewnością przewagę uzyskają czynniki negatywne. Pierwszym będzie opisywany już wielokrotnie "efekt CNN". Przypomnę, że polega on na wstrzymywaniu się konsumentów z wizytami w centrach handlowych, gdyż bardziej zajmujące są napływające informacje związane z walkami w Iraku. W przypadku Europejczyków można mówić o "efekcie Al Jazeera'y", katarskiej stacji TV, której materiały zaczynają dominować w większości przekazów. Można także się spodziewać, że przedłużający się konflikt i kolejne informacje o ofiarach wpłyną na nastroje konsumentów.

Technicznie, wczorajsza sesja nie przyniosła zmian. Mały obrót przy małym spadku cen sygnalizuje, że mamy do czynienie z korektą piątkowego wzrostu. Jedynym negatywem jest powrót w obręb konsolidacji, co skłania do szczególnej uwagi, gdyż korekta może się szybko przerodzić w odbicie.