Początek tygodnia przyniósł ochłodzenie koniunktury na rynkach zagranicznych. Przecenę spowodowały napływające z Iraku informacje, które zachwiały nadmierną wiarą inwestorów w szybkie zakończenie wojny. W efekcie po dynamicznych wzrostach z ubiegłego tygodnia nadeszła zasłużona korekta. Należy oczekiwać, że w najbliższych dniach zachowanie rynków nadal będzie determinowane właśnie wydarzeniami w Iraku, a te są trudne do przewidzenia.

Zachowanie naszej giełdy na tle rynków zagranicznych jest na razie bardzo mocne. Korekta notowań na GPW w poniedziałek i wtorek była bardzo skromna. Być może wynika to stąd, że nasz rynek od dawna charakteryzuje mniejsza zmienność w porównaniu z rynkami zagranicznymi, a dominacja inwestorów instytucjonalnych sprawia, że reakcja na dane z otoczenia bywa stosunkowo słaba. Jednak niewielka skala korekty na GPW może również wskazywać, że znaczna część inwestorów liczy na dalsze wzrosty na naszym rynku. Warunkiem realizacji tego scenariusza są jednak wyraźne postępy wojsk koalicji i relatywnie szybkie zakończenie wojny.

W przypadku kontynuacji wzrostów istotnym oporem dla indeksu WIG20 będzie poziom 1140 pkt. Spośród blue chipów w ostatnim czasie dobrze zachowywały się jednak tylko wybrane spółki, przede wszystkim z branży IT. Przyspieszenie wzrostów po ewentualnym przełamaniu poziomu 1140 pkt. wymagałoby zmiany liderów. Ewentualnym impulsem do takiej zmiany może stać się ostateczne potwierdzenie informacji o tym, że akcje TP SA przekazane Kompanii Węglowej nie trafią bezpośrednio na rynek, lecz posłużą jako zabezpieczenie kredytu.

Przyjmując, że wojna zakończy się w ciągu paru tygodni, reakcja rynków może rzeczywiście okazać się silna. Indeksy na Zachodzie spadają już czwarty rok z rzędu, więc miejsca na dłuższe "techniczne" odbicie jest sporo. W przypadku indeksu S&P500 nie można np. wykluczyć powtórnego powrotu do linii szyi głowy i ramion (ok. 960 pkt.), co oznacza ponad 10-proc. potencjał wzrostu. W przypadku indeksu Nikkei, który zbliżoną formację utworzył w latach 1987-1991, powrót do linii szyi następował kilkakrotnie.