Reklama

Ryzyko polityczne bije w polską giełdę

Wojna w Iraku pomogła indeksom giełd praskiej i budapeszteńskiej. Nic nie wskazuje na to, aby i warszawski rynek zasiliły środki wycofywane na przykład z akcji tureckich.

Publikacja: 27.03.2003 07:51

Inwestorzy zagraniczni, lokujący swoje środki na giełdach w krajach rozwijających się, wycofywali swoje środki z Istambułu. Największy odpływ gotówki z tureckiego rynku zanotowano we wtorek. Niestety, mimo nadziei inwestorów na to, że zasilą one między innymi warszawską GPW - tak się nie stało.

Kierunek Praga i Budapeszt

Większość aktywów ulokowano w papiery notowane na giełdzie węgierskiej. - Zarządzający aktywami wykorzystali "lokalną górkę" na rynku w Istambule i pozbywali się tureckich akcji. Inwestycje zamieniali na walory węgierskie. Na giełdzie w Budapeszcie mieliśmy we wtorek do czynienia z rekordowymi obrotami - powiedział Grzegorz Stulgis, zarządzający Credit Suisse Asset Management.

W ostatnich dniach sporo aktywów przeniosło się także z rynków "zagrożonych" do Pragi. Oba indeksy, praski i budapeszteński, od połowy marca zyskały już blisko 10% - w tym czasie WIG20 praktycznie nie zmienił swojej wartości.

Zdaniem specjalistów, zarządzający funduszami typu emerging markets (lokującymi w krajach rozwijających się), nie chcą inwestować w Polsce z kilku powodów. - Trwa wojna i dopóki nie rozwiąże się sytuacja w Iraku, nie możemy liczyć na powrót zainteresowania polskim rynkiem. Z drugiej strony zbliżamy się do daty referendum unijnego i może wystąpić analogia z tym, co działo się na rynku, gdy w Irlandii głosowano ratyfikację traktatu nicejskiego, (był on podstawą do decyzji o rozszerzeniu Unii Europejskiej m.in. o Polskę - red.). Do chwili podania wyników, aktywność inwestorów w Polsce była znikoma. Po trzecie, faktycznie wzrosło ryzyko polityczne, a rządowi mniejszościowemu ciężej będzie przygotować naszą gospodarkę do norm unijnych - uważa Marcin Mróz, główny ekonomista Societe Generale.

Reklama
Reklama

Gorące obligacje

Bardzo ciekawie zachowują się również rynki obligacji. Aktualnie najbardziej "gorącymi" papierami dłużnymi są tureckie oraz nigeryjskie. Zmiany cen tych papierów przypominają raczej rynki akcji i dochodzą nawet do kilkunastu procent. - W ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z dramatyczną wyprzedażą papierów tureckich, których cena spadła do 81% wartości nominalnej. W ciągu ostatnich dni jednak znowu wzrosły - do 89% nominału. Mocno wyprzedawane są także nigeryjskie oraz niemieckie papiery dłużne - powiedział pragnący zachować anonimowość, trader rynku papierów dłużnych. Dodał, że środki uzyskane z tureckich obligacji nie wypływają poza ten kraj - przy obecnym rozchwianiu tego rynku operują tam fundusze hedgingowe wykorzystujące jednodniowe zmiany cen obligacji. - Taka jest specyfika tamtego rynku - dodał.

W Polsce dzieje się niewiele. Inwestorzy zagraniczni kupujący nasze papiery dłużne również obawiają się upadku rządu i wolą omijać nasze papiery i walutę. Zdaniem specjalistów, na rynku walutowym i obligacji operują obecnie prawie wyłącznie inwestorzy krajowi.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama