Działania British Airways spowodowane są spadającą liczbą klientów, w związku z wojną z Irakiem. Brytyjska spółka obawia się także wzrostu ceny ropy naftowej, gdyby konflikt zbrojny przedłużał się. Zrewidowane mają być wszystkie wydatki kapitałowe, a liczba zatrudnionych ma się zmniejszyć o 13 tys. osób. - Czekają nas ciężkie czasy. Jak pokazuje doświadczenie, w takich sytuacjach oszczędności mają decydujące znaczenie, szczególnie ważne są zasoby gotówki. Obecnie jesteśmy pod tym względem w dobrej sytuacji. Stan rezerw gotówkowych w British Airways sięga 2 mld funtów - stwierdził w oświadczeniu prasowym Rod Eddington, dyrektor generalny przewoźnika z Wielkiej Brytanii.
Podobnie do British Airways zachowują się także inne duże linie lotnicze. Niemiecka Lufthansa oświadczyła, że wstrzyma loty na siedmiu kolejnych liniach długodystansowych. Cięcia zapowiada także Air France. - Linie lotnicze podejmują niezbędne kroki, które pomogą im przeciwdziałać stratom. Świadczy to o dobrym zarządzaniu - powiedział agencji Bloomberga Nick van der Brul, analityk BNP Paribas.
British Airways w ciągu ostatnich dwóch lat zmniejszyło swoje możliwości przewozowe aż o 20%. Zatrudnienie spadło natomiast o 10 tys. osób. Po części było to spowodowane, podobnie jak u innych przewoźników, zamachami na World Trade Center w 2001 r. Konflikt iracki może jeszcze pogorszyć sytuację w przemyśle lotniczym. Niedawno agencja ratingowa Standard&Poor's zapowiedziała obniżki not kredytowych dla większości firm z tego sektora. Spowodowało to znaczące spadki cen ich akcji.