"Jest otwarty i zasadniczy spór, składający się z trzech kwestii - relacji między polityką rządu a polityką monetarną, a w szczególności związku między polityką gospodarczą a wejściem Polski do Unii Europejskiej (UE) i polityką gospodarczą a wejściem do strefy euro, czyli sprawą najistotniejszą" - powiedział Hausner podczas czwartkowego spotkania z bankowcami i analitykami w czwartek.
Głównym dylematem obecnej polityki gospodarczej rządu jest bowiem, zdaniem Hausnera, problem czy koncentrować się na dążeniu do równowagi makroekonomicznej jako podstawy trwałego wzrostu gospodarczego, czy też na zmianach strukturalnych, czyli dążeniu do wzrostu jako podstawy równowagi makroekonomicznej.
"Konwergencja nominalna ogranicza dostosowania strukturalne w gospodarce. (...) Co więcej, bez rzeczywistego dostosowania strukturalnego, nie da się utrzymać konwergencji nominalnej. Jak bowiem można utrzymać wskaźniki nominalne, jeśli gospodarka będzie taka, jaka jest, czyli będzie się rozwijała w tempie 1% rocznie, a bezrobocie będzie rosło" - powiedział Hausner.
A utrzymanie na odpowiednim poziomie wskaźników konwergencji nominalnej jest de facto głównym wymogiem zakwalifikowania gospodarki do członkostwa w strefie euro.
Chodzi tu przede wszystkim o trwałe obniżenie deficytu budżetowego do poziomu poniżej 3% Produktu Krajowego Brutto (PKB), utrzymanie poziomu długu publicznego poniżej 60% PKB, osiągnięcie stabilnego i niskiego wskaźnika inflacji oraz odpowiedniego poziomu stóp procentowych. Kolejnym elementem koniecznym do przyjęcia euro jest wykazanie, że złoty jest walutą stabilną.