Zachowanie rynków w ostatnich tygodniach marca i jednocześnie pierwszych dniach walk w Iraku pokazały, że inwestorzy zaczynają odchodzić od tradycyjnych inwestycji dokonywanych w czasie wojny - np. złota. Niewykluczone, że zaczynają zbierać środki na akumulowanie akcji. Niestety, chyba nie w Warszawie.
Nad Wisłą nudno
Na hossę na giełdzie warszawskiej raczej nie ma co liczyć. Inwestorów odstrasza nadal niepewna sytuacja polityczna. Obawiają się, że mniejszościowy rząd nie poradzi sobie w końcu z przegłosowaniem jakiejś ważnej ustawy, co może doprowadzić do jego upadku. - Wydaje mi się, że na razie nie ma podstaw, aby mocno angażować się w polskie akcje. Na ewentualne "rozruszanie" naszej giełdy można liczyć, być może, po 8 czerwca - czyli po referendum w sprawie akcesji do Unii Europejskiej. Nie sądzę jednak, żeby nastąpiło wtedy długotrwałe ożywienie. Zwłaszcza że po referendum rząd mniejszościowy będzie musiał walczyć w Sejmie o przyjęcie budżetu na przyszły rok, co może być jego "łabędzim śpiewem" - ocenia Sławomir Gajewski, doradca inwestycyjny Credit Suisse Asset Management.
Według naszych informacji na polski rynek nie trafił ostatnio znaczący zagraniczny kapitał. Ważnym wydarzeniem w nadchodzącym tygodniu jest zakończenie giełdowej "kariery" spółki 4Media, swego czasu ulubionej przez spekulantów. Inwestorom, którzy mają jeszcze walory tej firmy, został tylko jeden termin, żeby spróbować się ich pozbyć - poniedziałek 31 marca. Wydaje się, że będą mogli to zrobić po najniższej z możliwych cen - czyli 1 gr.
Rekordu nie będzie