Z raportów 29 spółek za 2002 r. wynika, że firmy, takie jak HSBC Holdings, AstraZeneca i Reed Elsevier spodziewają się rocznych zwrotów funduszy średnio na poziomie 5,7%. Byłoby to zatem więcej niż 3,9%, uzyskane - według danych Barclays Capital - między rokiem 1993 i ubiegłym.

Na całym świecie kursy akcji spadały przez ostatnie trzy lata i był to najdłuższy okres bessy od zakończenia II wojny światowej. Aktywa brytyjskich funduszy emerytalnych zmniejszyły się w ub.r. najbardziej od 1974 r., a połowa ze stu największych spółek odnotowała na nich deficyt wynoszący łącznie 43 mld USD. Niektóre z nich zostały zmuszone do uzupełniania funduszy wpłatami gotówkowymi.

Bloomberg obliczył wysokość zakładanych zwrotów z akcji, znajdujących się w portfelach funduszy emerytalnych na podstawie danych opublikowanych w raportach rocznych spółek. Wszystkie te dane uwzględniały inflację i bazowały na długoterminowych prognozach, zazwyczaj na 10 lub 15 lat. Realne zwroty powinny wynieść aż 8%, aby pokryć straty z ostatnich trzech lat, kiedy to brytyjskie indeksy straciły prawie połowę wartości. Fundusze emerytalne zakładały, że w ub.r. posiadane przez nie akcje dadzą 5,4% zysku, gdy tymczasem ich średnia strata z lokat giełdowych sięgnęła 15,5%.

Wśród brytyjskich spółek, które muszą ratować przed deficytem swoje fundusze emerytalne, znalazły się m.in. BP, Royal Dutch/Shell i BT Group. Shell zapowiedział już, że jego tegoroczne zyski będą pomniejszone aż o 400 mln USD, którymi spółka będzie musiała uzupełnić aktywa jej funduszu emerytalnego.