Prezydent George W. Bush domaga się od Kongresu zgody na uruchomienie z budżetu dodatkowych 62,6 mld USD na dalsze finansowanie wojny. Część z tej kwoty ma zostać przeznaczona na uzupełnienie zużywanej podczas konfliktu amunicji. Szacuje się, że w ciągu niecałych dwóch tygodni od rozpoczęcia ataku na Irak Amerykanie zużyli już ok. 700 rakiet samosterujących typu "Tomahawk" i zrzucili z samolotów ok. 8 tys. tzw. inteligentnych bomb samonaprowadzających na cel. Właśnie tej amunicji zaczyna powoli brakować.

Tymczasem nie jest ona tania. Na przykład, jedna rakieta samonaprowadzająca kosztuje od 600 tys. do 1 miliona USD. Za specjalny satelitarny system naprowadzający bombę na cel trzeba zapłacić ok. 20 tys. USD.

- Dodatkowe fundusze na wydatki obronne są bardzo potrzebne Pentagonowi. Jeśli otrzyma on dodatkowe 62,6 mld USD do zaplanowanych na ten rok 379 mld USD, wówczas nie będzie musiał rezygnować z innych programów zbrojeniowych - powiedział Bloombergowi Sam Pearlstein, analityk branży zbrojeniowej w Wachovia Securities.

Wśród spółek, które powinny najwięcej skorzystać na nowych zamówieniach, wymienia się Lockheed Martin, Raytheon Corp, Northrop Grumman, Boeing czy Alliant Techsystems. Wszystkie te koncerny mają udział w produkcji najnowocześniejszej broni - m.in. rakiet Patriot, pocisków Tomahawk czy laserowych i satelitarnych systemów naprowadzających bomby. Jeśli otrzymają nowe zamówienia, mogą liczyć na wzrost notowań na giełdzie w związku z oczekiwaniem poprawy wyników.

Do tej pory konflikt w Iraku nie wpłynął na zwyżkę kursów tych spółek. Od 19 marca, gdy rozpoczęła się wojna, do poniedziałkowego zamknięcia giełdy nowojorskiej akcje Lockheed Martin staniały o 1,5%, prawie nie zmienił się kurs walorów Raytheon Corp, a walory Alliant Techsystems zdrożały zaledwie o 1,8%. Aż o 10% spadły notowania Boeinga, ale spółka ta reaguje również na kryzys w lotnictwie cywilnym.