W pierwszym kwartale 2003 r. najbardziej intratną lokatą były obligacje emitowane przez państwa uznane za rynki wschodzące. Wyspecjalizowane w tych papierach fundusze inwestycyjne odnotowały od początku roku napływ kapitałów sięgający 948 mln USD. Dla porównania, w całym 2002 r. wyniósł on 648 mln USD. Dane te zgromadziła amerykańska firma EmergingPortfolio.com Fund Research na podstawie informacji uzyskanych ze 164 funduszy zarządzających aktywami o wartości 9,5 mld USD.
Rekordowy popyt na obligacje emerging markets pobudził w ciągu minionych sześciu miesięcy 19-proc. wzrost ich notowań - najdłuższy od początku 1998 r. Obejmujący te walory EMBI Global Index, sporządzany przez J.P. Morgan Chase, wykazywał tendencję zwyżkową przez ostatnie cztery lata, zyskując średnio 14% rocznie. Tymczasem indeks S&P 500 spadał o 8% rocznie.
I tu tkwi jedna z głównych przyczyn popularności obligacji rynków wschodzących. Są one przeciwwagą dla taniejących od kilku lat akcji, a od pewnego czasu także amerykańskich obligacji skarbowych, które straciły na atrakcyjności wskutek wojny z Irakiem oraz serii obniżek stóp procentowych.
Papiery dłużne emerging markets stały się popularne również dzięki nadziejom, że kraje takie jak Rosja czy Meksyk wywiążą się ze swych zobowiązań zagranicznych.
Najwięcej kapitałów przyciągnęły ostatnio obligacje latynoamerykańskie. Papiery emitowane przez Ekwador zyskały w tym roku aż 35%, dzięki umowie tego kraju z MFW. Notowania obligacji brazylijskich wzrosły o 20%, gdyż osłabły obawy dotyczące polityki gospodarczej prezydenta Luiza Inacio "Lula" da Silvy.