Od początku obecnego tygodnia inwestorzy na całym świecie zastanawiają się, jak długo potrwa konflikt z Irakiem. W zasadzie kwestia iracka zaprząta głowy inwestorów od początku roku. Tyle że najpierw pytanie brzmiało czy, a potem kiedy dojdzie do ataku. Kiedy te pierwsze wątpliwości zostały rozwiane, inwestorzy rzucili się do kupowania akcji z nadzieją na szybkie obalenie reżimu Husajna. Po tym, jak w ostatni weekend w telewizji można było obejrzeć obrazki z żołnierzami koalicji czytającymi gazety, wiara w taki obrót sprawy wyraźnie osłabła. Wczoraj znów wróciła. Amerykańscy oficerowie w Kuwejcie ogłosili, że wojna wkroczyła w decydującą fazę. Wojska aliantów podeszły pod Bagdad na 30 km od południa i 40 km od południowego wschodu. Pod Al Kut została rozbita dywizja gwardii republikańskiej "Bagdad", rano zaś zdobyto most przez rzekę Tygrys, co otworzyło drogę do stolicy Iraku od południowego wschodu. Wojska przekroczyły też chemiczną "czerwoną linię". Wcześniej władze irackie zapowiadały, że jeśli do tego dojdzie, mogą użyć broni chemicznej.
Te wiadomości zachęciły inwestorów do powrotu na rynki. W rezultacie dało to pokaźne wzrosty. Niemiecki DAX po rozpoczęciu notowań na parkietach w USA zyskiwał nawet ponad 5%, paryski CAC-40 zamknął dzień 4,13--proc., a londyński FT-SE100 1,86-proc. wzrostem. Równie zdecydowanie kupowano akcje w USA. O 19.00 DJIA i S&P500 zyskiwały po ok. 2,8%, Nasdaq rósł o blisko 3,5%. Znacznie umocnił się dolar. O ile jeszcze rano za euro trzeba było płacić 1,0935, to po południu już tylko 1,0761 dolara. W Londynie baryłka ropy staniała o 61 centów (2,3%) i kosztowała 25,75 dolara.
Od chwili rozpoczęcia działań zbrojnych w Iraku inwestorzy na rozwiniętych rynkach przestali prawie zupełnie zwracać uwagę na napływające dane makroekonomiczne. Tymczasem informacje te (spadki: indeksu aktywności gospodarczej ISM do poziomu oznaczającego występowanie tendencji recesyjnych, zamówień na dobra trwałego użytku, indeksu zaufania konsumentów, sprzedaży nowych domów oraz stagnacja w poziomie wydatków detalicznych) sygnalizują ponowne słabnięcie amerykańskiej gospodarki.