Przedłużająca się konsolidacja sprawia, że gracze z utęsknieniem oczekują na moment, kiedy się ona zakończy. Przez ostatnie dwa miesiące takich okazji było kilka, i to przy obu granicach konsolidacji, ale nie zostały wykorzystane. Wczoraj rozpoczęliśmy kolejną próbę wybicia.

Sesja zaczęła się całkiem przyzwoicie, choć widać było rezerwę wśród kupujących. Wzrost miał być reakcją na bardzo dobrą sesję w USA. Na tamtejszych indeksach pojawiły się ciekawe formacje odwrotu od spadków. Na Nasdaq Comp. wykreślona została formacja wyspy, której pozytywna wymowa trudna jest do zanegowania. Dla byków okazała się ona wyspą skarbów. Po pewnych wahaniach popyt jednak zaatakował i zaczął się regularny i mocny wzrost cen. Co ważne, towarzyszył mu wzrost obrotu oraz liczby otwartych pozycji. Ruch cen należało odebrać jednoznacznie pozytywnie. Taka ocena jeszcze się wzmogła, gdy kursy wyszły nad poziom 1140 pkt. Końcówka sesji wniosła jednak duży element niepewności. Zamiast mocnego zamknięcia, mieliśmy osłabienie i ponowne zejście pod 1140 pkt.

Czy więc wczorajszy wzrost był prawdziwym skarbem, czy tylko kolejną błyskotką, na zakup której dali się nabrać gracze? Myślę, że to jeszcze nie koniec. Oczywiście, istnieje niebezpieczeństwo, że po raz trzeci duża biała świeca faktycznie nic nie oznacza. W marcu były dwa takie dni, po których jednak nie nastąpiła kontynuacja wzrostów. Czy i tam razem jest podobnie, przekonamy się w ciągu najbliższych sesji. Wydaje się jednak, że gra na spadki może okazać się zbyt bolesna. Należy się spodziewać kolejnej próby podejścia do szczytów. Ruch z takim obrotem nie kończy się nagle. Za dużo tu zaangażowano środków. Ta kolejna próba będzie pomocna w określeniu dalszego postępowania. Na razie można być umiarkowanym optymistą.