Reklama

Stagnacja w Eurolandzie

Mało kto spodziewał się szybkiego rozstrzygnięcia wojny na Bliskim Wschodzie. Konflikt nie wymknął się spod kontroli (straty w ludziach, eskalacja na kraje regionu), kluczowe miasta Iraku zostały dość szybko opanowane, a rynki akcji z dużą dozą powściągliwości zareagowały na te wydarzenia. Indeksy w minionym tygodniu stały w miejscu.

Publikacja: 12.04.2003 09:38

Najwyraźniej inwestorzy zrozumieli, że wpływ drugiej wojny w Zatoce, choć ma spore przełożenie na nastroje gospodarstw domowych, jest ograniczony do wąskiego kręgu sektorów, obejmuje niewielką liczbę państw, a ponadto, nie znajdzie przełożenia na sferę realną w krótkiej perspektywie.

Stany Zjednoczone

Wpływ wojny w Zatoce na gospodarkę pozostaje wciąż dużą niewiadomą. Najlepszym tego dowodem jest czwartkowa wypowiedź szefa Rezerwy Federalnej USA Alana Greenspana w Prezydenckiej Bibliotece Ronalda Reagana. Greenspan powiedział, że: "pełnego wpływu wojny nie poznamy, dopóki się ona nie skończy (...), amerykańska gospodarka jest bardziej skłonna do wzrostu niż stagnacji". Według niego, spadek cen ropy naftowej i poprawa koniunktury na rynkach akcji była następstwem zmniejszenia premii za ryzyko. Trudno się nie zgodzić, jednak tradycyjnie A. Greenspan bardzo powściągliwie wypowiadał się na temat koniunktury w gospodarce. Jedynym bardziej precyzyjnym sformułowaniem było stwierdzenie, że bańka na rynku nieruchomości, której obawia się wielu ekonomistów, to zjawisko jedynie regionalne i nie dotyczy całego obszaru Stanów Zjednoczonych.

Na razie wyniki finansowe amerykańskich korporacji nie potwierdzają optymizmu Greenspana. Początek kwietnia oznacza, że nadszedł czas, kiedy firmy ujawniają swoje osiągnięcia w I kwartale tego roku. W piątek raportował konglomerat General Electric. Mimo że spółka osiągnęła zysk (bez uwzględnienia zmian księgowych) zgodny z przewidywaniami analityków (32 centy na akcję), to był on niższy niż w analogicznym kwartale 2002 roku. Tym samym GE po raz drugi zanotował spadek zysku w ujęciu kwartalnym. To z pewnością powód zakłopotania akcjonariuszy tej gigantycznej spółki, tym bardziej że do IV kwartału 2002 r. koncern przez dziesięć lat imponował poprawą zysków. General Electric jest taką Ameryką w pigułce. Konglomerat dysponuje aktywami, które pracują w różnych sektorach. Słabsze wyniki finansowe w I kwartale nakazują ostrożnie podchodzić do rezultatów, jakie mogą osiągnąć inne firmy amerykańskie. W tym tygodniu jedynie 9 spółek z indeksu S&P 500 zaprezentuje swoje wyniki z okresu styczeń-marzec tego roku. Sezon raportowania na dobre rozpocznie się dopiero w nadchodzącym tygodniu (144 firmy z pięćsetki S&P). Nie należy spodziewać się wyników lepszych od oczekiwanych. Agencja analityczna First Call obliczyła, że wśród prawie 1000 firm, które opublikowały oświadczenia wstępne o wynikach I kwartału, przeważał pesymizm. 58% korporacji uważało, że zyski w tym okresie będą niższe od oczekiwanych przez inwestorów. Wskaźnik pesymistycznych oświadczeń do optymistycznych wyniósł 2,9 (w I kwartale 2002 r. wyniósł 1,7).

Na gruntowną poprawą wskaźników rynkowych nie ma zatem co liczyć. To sprawia, że powojenne wzrosty wydają się co najmniej wątpliwe. Będziemy zapewne świadkami kształtowania trendu horyzontalnego, choć minima jesienne z ubiegłego roku nie zostaną naruszone.

Reklama
Reklama

Euroland/Japonia

DJ Stoxx 50 zachowuje się niemal tak, jak miało to miejsce na przełomie listopada i grudnia ubiegłego roku. Długoterminowa średnia krocząca po raz kolejny powstrzymała aktywność kupujących. Pokonanie kilkunastomiesięcznej linii trendu spadkowego niekoniecznie musi oznaczać początek poprawy koniunktury w Eurolandzie. Wszystko za sprawą słabości gospodarek kontynentu. Zaprezentowane w tym tygodniu w Paryżu skorygowane wskaźniki wzrostu PKB najbardziej uderzają właśnie w państwa unijne. MFW spodziewa się, że PKB w Eurolandzie zwiększy się nie o 2,3%, ale o skromne 1,1%. Tak naprawdę zamiast wzrostu będziemy mieć stagnację. Dodatkowo umocnienie się euro nie sprzyja wielu flagowym spółkom regionu, działającym na skalę globalną.Najgorzej od pewnego czasu zachowuje się japoński rynek akcji. Nikkei 225 nie ma dość sił, aby przedostać się powyżej 8300 pkt. Bessa z kolei ma się całkiem dobrze. Od początku marca akcje samurajskie znajdują się w trendzie horyzontalnym, który powinien dominować w krótkim terminie. W dłuższym spadki będą trwać.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama