Podczas wczorajszej sesji walory opolskiego Remaku podrożały o 2,5% i kosztowały 3,65 zł. Wartość obrotu wyniosła 192 tys. zł. Papiery spółki rosną już od listopada ubiegłego roku. Wtedy jeden walor był wyceniany na ok. 2,1 zł.
Stabilny biznes
Zdaniem fachowców, w długim terminie spółka ma dobre perspektywy rozwoju. Ocena ta wynika z przewidywanego dużego i rosnącego zapotrzebowania na prace modernizacyjne w polskiej elektroenergetyce. Średnioterminowo, z uwagi na przyszłoroczny wzrost udziału sprzedaży eksportowej (m.in. kontrakt na montaż 4 kotłów energetycznych w Estonii), większe znaczenie dla wyników spółki może mieć ryzyko kursowe, co może spowodować okresowe wahania zysku. - Branża, w której operujemy jako podwykonawcy, ma to do siebie, że aby zrealizować inwestycje, trzeba mieć zagwarantowane finansowanie. Dlatego jesteśmy już pewni, że w tym roku portfel zamówień mamy wypełniony w 100%. Trwa zbieranie kontraktów na 2004 r., który też już prezentuje się przyzwoicie - przyznaje Marek Brejwo, prezes Remaku.
Nadzieja w Ameryce
Spółka na rynku krajowym współpracuje między innymi z Rafako oraz Elektrimem Megadex. Jednak to kooperacja z amerykańskim Foster Wheeler oraz wstępne rozmowy z kolejną firmą z USA - Bechterem - budzą największe emocje u inwestorów. Jest bowiem szansa, że Remak może być ich podwykonawcą przy odbudowie Iraku. - Z firmą Foster Wheeler współpracujemy od wielu lat. Głównie montujemy infrastrukturę techniczną, jaką dostarcza ta spółka. Z kolei z koncernem Bechter nawiązaliśmy kontakt w Zespole Elektrowni PAK, gdzie prowadziliśmy rozmowy o ewentualnej współpracy. Jeżeli te koncerny będą pomagały w odbudowie Iraku, to podejrzewam, że my będziemy to robić razem z nimi - dodaje prezes Marek Brejwo.