Reuters poinformował wczoraj, że sprzedaż jednostki specjalizującej się w dostarczaniu informacji dla sektora finansowego (m.in. biur maklerskich i banków) spadła w pierwszym kwartale o 9,1%, do 624 mln funtów (980 mln USD). Stało się tak przede wszystkim ze względu na mniejsze wydatki klientów związane z dekoniunkturą panującą na rynkach finansowych. Według prognoz zarządu, w bieżącym kwartale sprzedaż tego działu może spaść o kolejne 11%, a na cały rok przewidywana jest zniżka obrotów o 12%.
Pomimo perspektyw obniżki przychodów kluczowego działu spółki inwestorzy wczoraj bardzo chętnie kupowali akcje Reutersa. Jednocześnie bowiem dyrektor finansowy David Grigson - powiedział podczas telekonferencji zorganizowanej dla dziennikarzy, że są już pierwsze oznaki poprawy sytuacji w branży. - Wprawdzie sytuacja na rynku wciąż jest nie najlepsza i pewnie przez jakiś czas taka pozostanie, ale sytuacja wydaje się stabilizować. Nie grozi nam już chyba dalsze pogorszenie koniunktury w branży - stwierdził D. Grigson. - Jedna jaskółka nie czyni wiosny, ale informacja o stabilizacji sprzedaży Reutersa to bardzo miła wiadomość - powiedział natomiast Bloombergowi John Hatherly z funduszu M&G Investment Management.
Reuters, który powstał ponad 150 lat temu, w lutym zapowiedział, że zwolni 19% pracowników w ciągu trzech lat. Ma to pozwolić spółce zaoszczędzić w tym roku 490 mln funtów. Decyzja o redukcjach była następstwem straty netto w wysokości 394 mln funtów, zanotowanej w ub.r. Wczoraj spółka poinformowała, że do tej pory zrezygnowała z usług 300 osób zatrudnionych przede wszystkim w działach sprzedaży i marketingu. Łącznie firma zatrudnia teraz na całym świecie 18 tys. osób.