Instinet zanotował w ostatnim kwartale stratę na jedną akcję w wysokości 10 centów, wobec straty w wysokości 14 centów w analogicznym okresie ub.r. i 34 centów w IV kwartale 2002 r. W całym ub.r. właściciel największej elektronicznej platformy handlu akcjami na Nasdaq stracił 627 mln USD.
Dyrektor generalny Instinetu - Edward Nicoll - nie zdołał zapobiec słabym wynikom, pomimo że podjął szereg kroków oszczędnościowych. Ze względu na trwającą już od połowy 2000 r. bessę na giełdach, która spowodowała, że główni klienci spółki - biura maklerskie - ograniczyły handel, zdecydował się m.in. na redukcję zatrudnienia. W I kw. br. Nicoll zwolnił 175 pracowników, czyli 12% zatrudnionych. W ostatnim kwartale ub.r. redukcje objęły 300 osób. Na efekty tego posunięcia trzeba jednak jeszcze poczekać, a na razie spółka musiała w związku ze zwolnieniami utworzyć rezerwy w wysokości 62 mln USD.
Aby zwiększać udział w rynku, Instinet kupił we wrześniu ub.r. największego konkurenta - Island ECN. Dzięki tej transakcji prawie trzykrotnie zwiększył się wolumen obrotu na platformie. Na koniec marca br. na Instinet obracano ponad 30% akcji notowanych na rynku Nasdaq, wobec tylko 10,8% w tym samym miesiącu 2002 r. Natomiast udział w obrotach na NYSE i amerykańskich giełdach regionalnych zwiększył się z 2,9% do 4,6%.
Nie przełożyło się to jednak na poprawę zyskowności spółki, ponieważ jednocześnie wpływy Instinetu z prowizji spadły średnio do 0,2 centa w przypadku transakcji dotyczącej jednego waloru, wobec 0,51 centa w marcu ub.r. Miało to związek z wojną cenową toczoną z innymi elektronicznymi platformami handlu.
Instinet, który w 63% należy do Reuters Group, od maja 2001 r. jest spółką notowaną na giełdzie. W ciągu ostatniego roku jej akcje staniały aż o 51%.