Reklama

Grupa Lotos kontra supergrupa PKN

Coraz bardziej prawdopodobne staje się znaczne ograniczenie lub całkowite wygaszenie przerobu ropy naftowej w trzech rafineriach południowych (zakłady w Czechowicach, Jaśle i Glimar). Prawdopodobne jest też dopuszczenie PKN Orlen do prywatyzacji Naftobaz oraz udział polskich firm (Petrobaltic, Rafineria Gdańska) w eksploatacji złóż naftowych w Iraku.

Publikacja: 26.04.2003 09:56

Rozwój grupy Lotos, w skład której miałyby wejść oprócz samej Rafinerii Gdańskiej także rafinerie południowe i Petrobaltic, to scenariusz alternatywny do fuzji RG z PKN Orlen, prezentowany przez zarząd pomorskiego koncernu. Przychyla się do niego Nafta Polska. PKN Orlen z kolei podtrzymuje chęć przejęcia gdańskiej firmy, dorzucając do tego przejęcie również trzech południowych rafinerii. Ich konsolidacją miałaby zająć się Rafineria Trzebinia z grupy PKN Orlen.

Gdańsk

nie chce do Płocka...

- Fuzja PKN Orlen z Rafinerią Gdańską jest najgorszym rozwiązaniem dla polskiego sektora naftowego - uważa Paweł Olechnowicz, prezes Rafinerii Gdańskiej. Zdanie to popiera Maciej Gierej, szef Nafty Polskiej. - W przypadku połączenia PKN Orlen z RG można mieć wątpliwości dotyczące zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego Polski - sądzi.

...ale Płock chce Gdańska

Reklama
Reklama

- Chcemy zbudować silny organizm gospodarczy zdolny do objęcia znaczącej roli w regionie. Temu ma służyć połączenie kapitałowe z Rafinerią Gdańską - twierdzi Janusz Wiśniewski, wiceprezes PKN Orlen ds. rozwoju i produkcji. Jego zdaniem, proces prywatyzacji RG trwa zbyt długo. - Nieuchronnie zbliżamy się do daty wejścia Polski do UE, a to zmieni wiele uwarunkowań dla firm sektora naftowego. Nowe regulacje jakości paliw i produktów petrochemicznych, konieczność zwiększenia rezerw obowiązkowych, zmiany otoczenia konkurencyjnego sprawiają, że liczy się czas - dodaje.

Ograniczyć przerób ropy

na południu Polski

Niezależnie od tego, w jaki sposób zostanie przeprowadzona prywatyzacja Rafinerii Gdańskiej, Nafta Polska ma bardzo poważny problem do rozwiązania. Dotyczy on przede wszystkim trudnej sytuacji trzech rafinerii, znajdujących się na południu Polski. Chodzi o zakłady w Jaśle, Gorlicach i Czechowicach. - Rafinerie południowe powinny się specjalizować w działalności niszowej - wytwarzaniu olejów smarowych, parafin, asfaltów i administrowaniu baz paliwowych - twierdzi P. Olechnowicz. Zarząd Rafinerii Gdańskiej chciałby współpracować ze spółkami z południa Polski. Chęć taką wyraził również płocki koncern. Zdaniem J. Wiśniewskiego, PKN Orlen jest gotowy do konsolidacji rafinerii południowych poprzez Rafinerię Trzebinia. - Zarząd Rafinerii Trzebinia wystąpił już do Nafty Polskiej o zgodę na badanie kondycji finansowej tych rafinerii. Przygotowaliśmy program rozwoju inwestycji obejmujących wytworzenie nowych produktów - mówi wiceprezes PKN Orlen.

60% IGCC

dla Rafinerii Gdańskiej

Reklama
Reklama

W ciągu najbliższych kilku tygodni zostaną podpisane umowy o finansowaniu i rozwoju technicznym, wartej 540 mln dolarów, instalacji zgazowania ciężkich pozostałości po przerobie ropy naftowej (IGCC). Największym udziałowcem joint venture będzie Rafineria Gdańska, która obejmie 60% udziałów. Pomorski koncern wniesie aportem do joint venture elektrociepłownię, wycenianą na 20 mln USD oraz gotówkę.

Właściciele przedsięwzięcia mają wnieść łącznie około 40% wartości inwestycji w gotówce (około 160-180 mln USD). Reszta zostanie sfinansowana długiem.

Orlen zapraszany do IGCC

Zdaniem Macieja Giereja, prezesa Nafty Polskiej, instalacja IGCC wychodzi również naprzeciw potrzebom PKN Orlen. Jego zdaniem, płocka spółka ma również problemy z przerobem ciężkich pozostałości po przerobie ropy naftowej. Mogłaby je rozwiązać, uczestnicząc w projekcie IGCC, w którym mogłaby objąć udziały za około 20 mln USD. Paweł Olechnowicz, prezes Rafinerii Gdańskiej, uważa także, że Orlen byłby naturalnym partnerem do IGCC. - Zapraszaliśmy PKN Orlen do udziału w budowie instalacji już w zeszłym roku. Płocki koncern ustosunkował się pozytywnie do naszej propozycji, jednak do dziś nie otrzymaliśmy z jego strony żadnej odpowiedzi na naszą ofertę współpracy - mówi P. Olechnowicz.Nowa instalacja w gdańskiej spółce zostanie uruchomiona w 2006 roku. Wówczas moce produkcyjne Rafinerii wzrosną z obecnych 4,5 mln ton, do 6 mln ton.

Szansa na rozwój Naftoportu

Specjaliści związani z rynkiem paliwowym zastanawiają się nad celowością zwiększania mocy produkcyjnych gdańskiej spółki. Ich zdaniem, firma nie będzie w stanie sprzedać zwiększonej produkcji w Polsce. Prezes Rafinerii Gdańskiej zapewnia, że w programie inwestycyjnym joint venture zagwarantowano zbyt części paliw, produkowanych w Gdańsku. - Więcej paliw będzie sprzedawanych za granicę - twierdzi P. Olechnowicz. Eksport byłby kierowany drogą morską głównie do krajów Europy Zachodniej. Rozwiązany zostałby w ten sposób problem ze zbytem zwiększonej produkcji. Poza tym stworzyłoby to szanse rozwoju gdańskich portów przeładunkowych, przede wszystkim Portu Północnego i Naftoportu.

Reklama
Reklama

Za sprzedaż zagraniczną paliw odpowiadałaby wyspecjalizowana firma z grupy Lotos. To właśnie ona miałaby zdecydować, w jaki sposób odbywałby się transport morski. Prawdopodobnie w polskich stoczniach zamówione zostałyby tankowce do transportu paliw. Zdaniem P. Olechnowicza takie zlecenia pozwoliłyby stoczniom na poprawę ich kondycji finansowej.

Petrobaltic łakomym kąskiem

Zarówno PKN Orlen, jak i Rafineria Gdańska są zainteresowane przejęciem kontroli nad Petrobaltikiem, jedyną polską firmą zajmującą się wydobyciem ropy naftowej ze złóż morskich. - W naszych planach poszukiwania dostępu do źródeł ropy i gazu ziemnego ciągle podtrzymujemy nasze zainteresowanie spółką Petrobaltic oraz częścią wydobywczą PGNiG - mówi Janusz Wiśniewski, wiceprezes PKN Orlen. - Petrobaltic jest dla nas firmą o kluczowym znaczeniu. Gdybyśmy otrzymali zgodę na budowę narodowego koncernu paliwowego - łącznie z rafineriami południowymi, to Petrobaltic byłby jego świetnym uzupełnieniem. Koncern byłby zintegrowany pionowo, czyli zajmowałby się wydobyciem ropy naftowej, jej przerobem i dystrybucją gotowych produktów - twierdzi z kolei P. Olechnowicz. Jego zdaniem przejęcie kontroli nad firmą wydobywczą przez RG byłoby dobre również dla samego Petrobalticu. - Firma ta mogłaby się rozwijać - twierdzi P. Olechnowicz. Jego zdaniem, to właśnie Petrobaltic powinien się zajmować administracją wydobycia ropy naftowej w rejonie Morza Bałtyckiego, Litwy i Kaliningradu.

Irackie złoża dla Polski?

Z naszych informacji wynika, że wariant udziału polskich firm w odbudowie irackich rafinerii i eksploatacji tamtejszych złóż ropy naftowej jest jak najbardziej realny. Być może część irackiego długu (około 700 mln USD) zostałaby zamieniona na udziały w tamtejszych złożach. Gdyby do tego doszło to prawdopodobnie o tym, które firmy wzięłyby udział w realizacji projektów inwestycyjnych w Iraku, decydowałaby Nafta Polska. A ta zapewne chciałaby, aby zlecenia dostały firmy przez nią kontrolowane lub należące bezpośrednio do Skarbu Państwa. Zarówno Petrobaltic, jak i sama Rafineria Gdańska miałby więc możliwość udziału w takich projektach.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama