Załamanie wzrostów zanim wypełniony został zasięg zwyżki, wynikający z wysokości odwróconej głowy z ramionami, źle wróży największym polskim spółkom. Ponowny spadek WIG20 poniżej linii szyi formacji powinien zaowocować spadkiem do najniższego punktu odwróconej głowy z ramionami. Punkt ten to dołek z 6 marca, znajdujący się na 1070 pkt. Nawet jednak znalezienie się indeksu na tym poziomie niewiele wyjaśni w kwestii długoterminowego trendu na GPW. Ten pozostanie bowiem boczny.
Trójkąt najważniejszy
Opisywane wydarzenia rozgrywają się w ramach długoterminowej (trwającej już 1,5 roku) formacji trójkąta. Dolne ograniczenie tej figury na wykresie dziennym indeksu znajduje się na poziomie 1060 pkt. Dlatego właśnie spadek WIG20 do 1070 pkt. niewiele zmienia. Nie wykluczyłbym, że tym razem dojdzie do wybicia z formacji dołem. Być może ostatnia fala wzrostowa, zapoczątkowana 6 marca, stanowi piątą, ostatnią część trójkąta symetrycznego. W ramach opisywanej formacji pierwsza fala wzrostowa liczyła 475 punktów, druga 220 punktów, trzecia zaledwie 95 punktów. Gdyby przyjąć, że działa tutaj proporcja, zgodnie z którą każda kolejna zwyżka jest o połowę krótsza od poprzedniej, mielibyśmy trójkąt zakończony. Po wybiciu z formacji dołem spadek WIG20 poniżej 1 tysiąca punktów byłby realny.
Słabe duże spółki
Z dużym trudem przychodzi znalezienie spółek, które mogłyby indeks przed takim scenariuszem obronić. Słabość sektora bankowego, który ma największy wpływ na wartość WIG20, wielokrotnie już w naszych analizach opisywaliśmy - ostatnie tygodnie przyniosły umocnienie trendu spadkowego na wykresie BZ WBK i zakończenie korekty trendu spadkowego na BPH PBK. Jedynie największe w branży Pekao jakoś się trzyma.