Reklama

Niepotrzebny brytyjski wehikuł

Z Maciejem Gierejem, prezesem Nafty Polskiej, rozmawia Ewa Bałdyga

Publikacja: 26.04.2003 09:58

Kiedy zostanie zakończony proces prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej?

Nie wiem.

Czy to możliwe, żeby prezes Nafty Polskiej, agendy rządowej, posiadającej 75% akcji RG, nie znał nawet przybliżonego terminu zakończenia procesu ich sprzedaży?

Tak, jest to możliwe. Aby sprywatyzować Rafinerię Gdańsk, mnóstwo osób musi podjąć wiele decyzji. Na samym końcu tej ścieżki znajduje się Rada Ministrów, która musi zaakceptować określony plan.

Ale to Nafta Polska, a nie Rada Ministrów, znajduje się na początku ścieżki decyzyjnej. Wszyscy czekają na Państwa rekomendację w sprawie dalszych kroków odnośnie Rafinerii Gdańskiej. Czy otrzymaliście już wytyczne w tej sprawie od Rotchild RCF, swojego doradcy?

Reklama
Reklama

Tak.

A czy Nafta Polska wydała ministrowi skarbu swoją rekomendację?

Przedstawiliśmy resortowi skarbu różne możliwe scenariusze prywatyzacji spółki.

Ale dlaczego nie ma decyzji? Znane są wszystkie warunki potencjalnej transakcji. Znane są również podmioty, które mają w niej uczestniczyć.

Proszę pamiętać, że podjęcie decyzji w sprawie sprzedaży akcji RG wymaga wyjaśniania poglądów i tego, jakie decyzje mogą zostać zaakceptowane, a które zostaną od razu odrzucone.

Czyli Nafta Polska jest zależnym organem, skoro decyzje musi uzgadniać?

Reklama
Reklama

To nie jest tak. Możemy podjąć decyzję, którą wyższe struktury z łańcuszka decyzyjnego po prostu odrzucą.

Ale proces prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej z udziałem brytyjskiego Rotch Energy trwa już dwa lata. Gdyby firma przyszła do banku po kredyt, a bank miałby do niej zastrzeżenia, to po prostu nie zaangażowałby się w jej finansowanie.

Proszę pamiętać, że rozmowy z konsorcjum Rotch Energy i PKN Orlen trwają pół roku, a to nie jest długo.

Czeski rząd odrzucił w zeszłym roku ofertę Rotch Energy na zakup akcji Unipetrolu. Oficjalnie stwierdził, że brytyjska firma jest niewiarygodna. Wokół Rotch Energy pojawia się wiele spekulacji, często dotyczących niewypłacalności spółki. Dlaczego, mimo tych zastrzeżeń, negocjuje Pan z tą firmą przez dwa lata?

W listopadzie 2001 r. zostałem prezesem Nafty Polskiej i bardzo szybko rozstałem się z firmą Rotch Energy, która miała wyłączność na negocjacje od kwietnia 2001 roku. Okazało się, że ta spółka nie ma po prostu pieniędzy.

Rotch nie miał pieniędzy, ale Nafta Polska dalej negocjowała z nim sprzedaż akcji Rafinerii Gdańskiej. Jak to możliwe?

Reklama
Reklama

Ponieważ firma wróciła z zupełnie nową ofertą. Formalnie to właśnie Rotch miał wyłączność na negocjacje w sprawie zakupu akcji. RE przyszedł do nas z takim partnerem, który powiedział: ja płacę za wszystko. Zniknął więc problem standingu finansowego brytyjskiej firmy, a pojawiła się bardzo atrakcyjna oferta.

Czy zgadza się Pan ze stwierdzeniem, że Rotch Energy jest wehikułem, który ma umożliwić przejęcie Rafinerii Gdańskiej i na tym nieźle zarobić.

Tak.

Po co więc taki pośrednik finansowy? Czy działa on na zlecenie znanego biznesmena, doktora Jana Kulczyka? Czy Nafta Polska nie umie sprzedać akcji RG bezpośrednio wybranemu podmiotowi?

Nie umiem nawet tego skomentować. Nie stoję za Rotchem. Problem tkwi w tym, że z klasycznej transakcji zakupu akcji RG, oferta przekształciła się w daleko idącą próbę przekształceń w polskim sektorze naftowym, w wyniku której np. udział Skarbu Państwa w akcjonariacie Orlenu spadłby o około 2%.

Reklama
Reklama

Chodzi Panu o to, że PKN Orlen chce całkowicie wchłonąć RG?

Z zapowiedzi zarządu płockiej firmy wynika, że ten proces tak właśnie ma wyglądać.

A Pańskim zdaniem jest to zły scenariusz dla rozwoju polskiego sektora naftowego?

Myślę, że tak.

Podstawowym zadaniem statutowym Nafty Polskiej jest zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego Polski. Gdyby doszło do połączenia PKN Orlen z RG - czy spełniliby Państwo ten warunek?

Reklama
Reklama

Dotyka Pani najistotniejszego problemu całego procesu. Rzeczywiście w przypadku połączenia PKN Orlen z RG można mieć wątpliwości, o których PaProszę jednak zauważyć, że Nafta Polska może w jeszcze inny sposób zapewnić bezpieczeństwo energetyczne kraju. Chodzi o uwarunkowania logistyczne. Dlatego do dalszych negocjacji w sprawie zakupu akcji Naftobaz - największej w Polsce firmy zajmującej się składowaniem ropy naftowej i paliw, wybraliśmy międzynarodową firmę. Myślę, że będzie ona gwarantowała niezależność systemu dystrybucji paliw.

Ale również w segmencie dystrybucji PKN Orlen pokazał Nafcie Polskiej, że może samodzielnie zapewnić sobie sieć logistyczną.

Mamy rzeczywiście trudny orzech do zgryzienia. Jak w takim przypadku, a w szczególności w sytuacjach kryzysowych zapewnić stabilność cen paliw? Obecnie rolę stabilizatora w zakresie logistyki zapewnia spółka Naftobazy.

Głównym klientem tej spółki jest PKN Orlen. Zarząd koncernu wielokrotnie deklarował, że chce kupić Naftobazy. Rządowy program dla sektora naftowego założył jednak, że taki scenariusz jest niemożliwy do zrealizowania. Płocki koncern zaczął więc tworzyć własną sieć logistyczną, co może doprowadzić nawet do bankructwa Naftobaz, którego głównym klientem jest właśnie płocki koncern.

W zeszłym tygodniu wybraliśmy międzynarodową firmę Vopak do udziału w prywatyzacji Naftobaz. Myślę, że pozwoli to na stworzenie niezależnej sieci dystrybucji paliw w Polsce.

Reklama
Reklama

Ale jeżeli PKN Orlen zrezygnuje z usług Naftobaz, to spółka ta nie przetrwa.

Rzeczywiście, jeżeli Orlen tak postawi sprawę, to aktywność Naftobaz bardzo się skurczy. Mamy to na względzie. Nie jesteśmy jednak w sytuacji bez wyjścia.

A jakie jest wyjście?

Jest kilka - głęboka restrukturyzacja Naftobaz, ewentualnie dopuszczenie PKN Orlen do ich prywatyzacji. Ale dopiero w drugim etapie prywatyzacji.

Czy to powstrzyma płocki koncern przed próbą tworzenia własnej sieci dystrybucji, zwłaszcza że usługi Naftobaz są dosyć drogie?

Zapewniam Panią, że największe koncerny paliwowe jak BP czy Shell nie mają własnej struktury logistycznej. Korzystają z usług wyspecjalizowanych firm. Myślę, że akcjonariusze PKN Orlen nie zgodzą się na budowę własnej sieci dystrybucji. Takie projekty są po prostu nierentowne. A odnośnie cen usług świadczonych przez Naftobazy - są rzeczywiście wysokie. Wynikają z przeszłej monopolistycznej pozycji spółki, ale mam nadzieję, że wkrótce będziemy mieli do czynienia z ich spadkiem.

Na wniosek resortu skarbu i Nafty Polskiej do rady nadzorczej PKN Orlen został powołany Jacek Bartkiewicz, prezes BGŻ. Czy mają Państwo zastrzeżenia odnośnie polityki kosztowej płockiej spółki?

Będziemy to oceniać na podstawie raportu rocznego spółki.

Myślałam, że obowiązkiem rady nadzorczej jest bieżące monitorowanie sytuacji finansowej spółki, a nie opiniowanie gotowych dokumentów?

Na bieżąco zajmuje się tym komitet audytowy, w skład którego wchodzi trzech członków rady nadzorczej.

Domyślam się jednak, że docierają do Państwa wypowiedzi analityków, które coraz wyraźniej wskazują na zbyt ekspansywną politykę inwestycyjną Orlenu.

Nie dziwię się, że firmy ratingowe czy analitycy zaczynają się zastanawiać nad rentownością kolejnych projektów PKN Orlen.

Na czym więc, Pańskim zdaniem, powinien się koncentrować PKN Orlen?

Na sprzedaży i produkcji.

Na produkcji? Moce przerobowe spółki wynoszą prawie 18 mln ton paliw rocznie, podczas gdy wykorzystywanych jest zaledwie 13 mln ton.

Koncentrować się na produkcji, to znaczy nie inwestować kolejnych 200 czy 300 mln dolarów w instalacje. PKN Orlen może np. za 20 mln dolarów kupić udziały w gdańskiej instalacji zgazowania ciężkich pozostałości po przerobie ropy naftowej, tzw. IGCC. Rozwiązany zostałby w ten sposób identyczny problem płockiego koncernu.

Jaką ma Pan receptę na wybrnięcie PKN Orlen z sytuacji przerostu mocy produkcyjnych?

Zwiększyć sprzedaż eksportową.A jeżeli dojdzie do połączenia płockiej firmy z Rafinerią Gdańską?

Wtedy wystarczy "rozepchnąć się" na polskim rynku.

Jest Pan przewodniczącym rady nadzorczej w PKN Orlen. Jeden z dyrektorów w Nafcie Polskiej jest przewodniczącym rady nadzorczej Rafinerii Gdańskiej. Czy nie dostrzega Pan konfliktu interesów w przypadku ewentualnego połączenia tych spółek?

Nie uczestniczę w tych punktach obrad rady nadzorczej PKN Orlen, które dotyczą połączenia z Rafinerią Gdańską.

Ale konflikt interesów nie dotyczy tylko prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej. Chodzi np. o budowę instalacji IGCC. Nafta Polska, godząc się na taką inwestycję, w wyniku której wzrosną moce przerobowe RG, działa na niekorzyść PKN Orlen.

Proszę zauważyć, że IGCC wychodzi również naprzeciw potrzebom płockiego koncernu.

Na ostatnim walnym zgromadzeniu akcjonariuszy płockiej spółki Nafta Polska nie zgodziła się na wydłużenie kadencji zarządu z trzech do pięciu lat. Czy oznacza to, że pomiędzy NP a zarządem PKN Orlen istnieje konflikt?

To nie jest kwestia konfliktu. W zarządzie Nafty Polskiej była duża rozbieżność na temat decyzji - zgodzić się na wydłużenie kadencji czy nie. Część zarządu była zdania, żeby nie przedłużać kadencji i rozliczać zarząd PKN Orlen co roku. Część z kolei twierdziła, że wydłużenie kadencji do pięciu lat nie ma znaczenia. Ostatecznie zdecydowaliśmy się nie wprowadzać żadnych zmian w tym zakresie. Jeżeli zarząd spółki wykaże się przez trzy lata, może zostać powołany na kolejne trzy.

Co stałoby się z Rafinerią Gdańską, gdyby nie została przejęta przez PKN Orlen?

Opracowaliśmy oczywiście taki wariant. Zakładamy w nim umocnienie grupy Lotos, do której weszłyby również trzy rafinerie, znajdujące się na południu Polski oraz firma wydobywcza Petrobaltic. To byłoby na początku.

A później?

Jednym z rozwiązań mogłaby być dalsza koncentracja polskiego sektora naftowego, ale już na innych warunkach.

Jakich?

Współpracy, a nie przejęcia.

Jak Pan ocenia sytuację spółek polskiego sektora naftowego, poza PKN Orlen?

Bardzo dobrze wygląda sytuacja samej RG. Nowy zarząd spółki dostał do zrealizowania ambitne zadania i świetnie sobie z nimi radzi. Rafineria Gdańska zarobiła w zeszłym roku 100 mln zł na poziomie netto, a pierwsze miesiące tego roku pokazują, że firma utrzymuje się w rosnącym trendzie. Natomiast jeżeli chodzi o rafinerie w Jaśle, Gorlicach i Czechowicach, to sytuacja nie wygląda najlepiej. Jeżeli okazałoby się, że PKN Orlen przejmie RG bez rafinerii południowych, to firmy te mogą się znaleźć w dramatycznej sytuacji.

Już kilka lat temu w Nafcie Polskiej pojawił się pomysł wygaszenia przerobu ropy naftowej w południowych rafineriach. Dlaczego do tej pory tego nie zrobiono?

Dla tych spółek rzeczywiście będziemy starali się wykorzystać ich niszowe specjalizacje, nie związane z przerobem ropy naftowej. Np. produkcję parafin w Jaśle. Spółki specjalistyczne, powstałe na bazie tych rafinerii, byłyby dosyć szybko prywatyzowane.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama