Na londyńskiej giełdzie paliwowej cena ropy naftowej w piątek praktycznie nie zmieniła się. Po południu baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w czerwcu kosztowała 24,50 USD, a więc o 20 centów mniej niż na czwartkowym zamknięciu. Tak rynek zareagował na salomonową decyzję OPEC. Ministrowie ds. ropy 9 krajów (jeszcze bez Iraku), tworzących ową organizację eksporterów tego surowca, z jednej strony postanowili bowiem zmniejszyć wydobycie, ale jednocześnie podwyższyli limity ograniczające produkcję w państwach członkowskich. Od 1 czerwca będą one wynosiły 25,4 mln baryłek dziennie wobec obecnie obowiązujących 24,5 mln. Ale też od miesiąca faktyczne wydobycie przekracza 26 mln baryłek i to mimo wycofania z rynku ropy irackiej. Do początku czerwca zapewne nie będzie ona jeszcze eksportowana, ale ministrowie OPEC zapowiedzieli, że jeśli nadal podaż ropy będzie przewyższała popyt na nią, to na następnym posiedzeniu 11 czerwca znowu obniżą limity wydobycia.
Miedź w piątek znowu nieco staniała. Uczestnicy tego rynku nadal bowiem obawiają się spowolnienia wzrostu gospodarczego Chin z powodu epidemii SARS. Dotyczy to zresztą również innych metali kolorowych. W ub.r. Chiny zużyły 17% światowej produkcji miedzi i aluminium, 13% ołowiu i 18% cynku. Kolejne 15% zużycia tych metali przypadło na Japonię, Koreę Południową i Tajwan. Po południu za tonę miedzi płacono na londyńskiej giełdzie 1579 USD wobec 1583 w czwartek.
Cena złota ostatnio uzależniona jest niemal wyłącznie od kursów walutowych, ale w piątek, mimo ponownego osłabienia dolara, złoto staniało w reakcji na gorsze niż oczekiwano dane o wzroście PKB w USA. Po południu na londyńskiej giełdzie jego uncja była notowana po 333,5 USD.