Wszystko byłoby świetnie, gdyby nie okazało się, że zaskoczenie lepszymi wynikami korporacji z Ameryki w I kwartale tego roku wynika z drastycznego spadku oczekiwań analityków (tzw. konsensusu). Według opracowania Lisy Kirschner z banku inwestycyjnego Merrill Lynch, do 29 kwietnia br. oczekiwania analityków zmniejszyły się w przypadku 60% firm z indeksu S&P 500. Specjaliści z Wall Street zwyczajnie nie doszacowali potencjału drzemiącego w spółkach.
Stany Zjednoczone
Reakcją na pomyłkę były wzrosty. Zatrzymały się one w miejscu, które z punktu widzenia analizy technicznej było najbardziej prawdopodobne. Mowa o szczytach z końca ubiegłego roku i początku 2003 r. Widać to zwłaszcza na najważniejszym indeksie amerykańskiego rynku akcji S&P 500. Wyniki za I kwartał stanowiły paliwo dla krótkoterminowych wzrostów, natomiast nie mogły przesądzić o koniunkturze w dłuższym terminie. Zgodnie z zasadą: jedna jaskółka wiosny nie czyni. Warto zatem poczekać, jakie wyniki finansowe osiągną spółki w nadchodzących kwartałach.
Analitycy spodziewają się, że w tym roku firmy zza oceanu zwiększą zyski przypadające na akcję (EPS) średnio o 6% w porównaniu z rokiem poprzednim. To zbyt mało, aby usprawiedliwić obecne wyceny rynkowe, zwłaszcza firm technologicznych, które mają bieżący wskaźnik C/Z powyżej 100 pkt. Dodatkowo oczekiwania dotyczą wzrostu EPS na poziomie operacyjnym. Nie należy się spodziewać, żeby na poziomie netto dynamika wzrostu była wyższa. Spółki borykają się z obsługą zadłużenia, które generuje znaczne koszty finansowe. Nie sposób wykluczyć, że także tym razem analitycy są w błędzie. Tyle tylko, że rozmiar tej pomyłki musiałby być olbrzymi. A to jest nieprawdopodobne.
Kolejny argument, który nakazuje wątpić, że tym razem w średnim terminie czeka nas coś więcej niż zwyżka krótkoterminowa, to wielkość zasobów gotówkowych funduszy inwestycyjnych. Na koniec kwietnia tego roku środki pieniężne stanowiły jedynie 4,8% aktywów. Historia dowodzi, że tak niskie zasoby gotówki ani razu nie zaowocowały hossą na rynku akcji. Pieniądze są w końcu niezbędnym paliwem do wygenerowania i utrzymania wzrostów.