Mimo to, że indeksy giełdy we Frankfurcie wskazują, że niemiecka gospodarka nie jest w dobrym stanie, sytuacja samego operatora jest dobra. Deutsche Boerse umiała przeciwstawić się trzyletniej bessie. Kluczem do sukcesu jest różnorodność oferowanych przez nią usług i elastyczność w dostosowaniu się do warunków rynkowych. Wobec braku debiutów spółek i ogólnej słabości rynku kasowego, kierownictwo postawiło na rynek terminowy. Ostatnio mamy także do czynienia z poprawą klimatu inwestycyjnego na rynku akcji.
Frankfurt w ścisłej czołówce
Niemiecka giełda należy do najważniejszych na świecie. Jej wielkość, obroty i fakt, że jest to giełda czołowej gospodarki świata, stawiają ją na równi z NYSE, Nasdaqiem, giełdą w Tokio i London Stock Exchange. Deutsche Boerse jest członkiem zarówno europejskiej, jak i międzynarodowej federacji giełd (FESE i World-Exchanges Federation). Ma także szeroko rozbudowaną sieć powiązań i aliansów z innymi parkietami. Dotyczy to również naszej części Europy. Ostatnio Deutsche Boerse podpisała umowę o współpracy z giełdą budapeszteńską, na mocy której inwestorzy z Węgier będą mogli zawierać transakcję bezpośrednio we Frankfurcie.
Deutsche Boerse rywalizuje o miano lidera na europejskim rynku z London Stock Exchange (LSE) oraz sojuszem Euronext, który łączy giełdy z Paryża, Brukseli, Luksemburga i Lizbony. Ostatnio kierownictwo niemieckiej spółki przedstawiło nowe plany dotyczące rozwoju. Rozpatruje się emisję akcji, warrantów lub obligacji. Środki w ten sposób zebrane miałyby służyć przygotowaniu Deutsche Boerse do przejęć w sektorze.
Na koniec marca br. we Frankfurcie notowanych było 915 spółek, z czego 706 stanowiły firmy rodzime, a 209 koncerny zagraniczne. Działa tutaj 430 instytucji finansowych (uczestników giełdy) - w ramach systemu kasowego Xetra, oraz 450 - na rynku terminowym Eurex.