Zysk netto UBS zmniejszył się o 11% w stosunku do takiego samego okresu ub.r. i wyniósł 1,21 mld franków szwajcarskich (925 mln USD). Do pogorszenia wyniku przyczyniły się osłabienie dolara i spadek wartości aktywów powierzanych w zarządzanie przez bogatych klientów. Analitycy ankietowani przez Bloomberga spodziewali się spadku zysku o 25%. - Presja na naszą branżę ze strony dekoniunktury gospodarczej i niekorzystnych warunków rynkowych zaczyna słabnąć. Wygląda na to, że rynek niedźwiedzia kończy się - powiedział na konferencji prasowej szef rady nadzorczej banku Peter Wuffli.
Giełdowe indeksy na świecie odnotowują wzrosty od końca I kwartału. Na przykład wartość niemieckiego DAX po trzech
latach spadków zwiększyła się o 20%. Wuffli zwrócił uwagę, że zmniejszyła się geopolityczna niepewność, co pozwala patrzeć w przyszłość z nieco większym optymizmem.
Spadki giełdowych kursów spowodowały spadek indeksów w Niemczech i we Francji o ponad połowę, co sprawiło, że zmniejszyła się wartość inwestycji europejskich banków i skurczyły ich przychody z przeprowadzania emisji akcji i doradztwa przy fuzjach. Dekoniunktura gospodarcza doprowadziła zaś do wzrostu nieściągalnych kredytów.
UBS lepiej sobie z tym poradził niż najwięksi rywale, tacy jak Credit Suisse czy Deutsche Bank, które łącznie zwolniły 25 tys. pracowników. UBS nie ma planów "grupowych zwolnień na szeroką skalę", aczkolwiek będą kontynuowane redukcje personelu w Szwajcarii, w amerykańskim biurze maklerskim UBS Paine Webber i w giełdowej części UBS Warburg.