Wczorajsza sesja, mimo że przez dłuższy czas była bardzo spokojna, to jednak wniosła kilka ciekawych elementów do sytuacji technicznej rynku. Notowania pełne była sygnałów, które mogą okazać się kluczowe dla określenia prawdopodobnego dalszego ruchu rynku.
Notowania zaczęły się mocno od luki hossy. Były to jeszcze echa środowej dobrej końcówki oraz fakt, że nie została ona popsuta przez sesję w USA. Niemal przez cały dzień wspomniana luka skutecznie wspierała byki. W pierwszych godzinach notowań mieliśmy do czynienia z atakiem popytu i kolejnym byczym sygnałem w postaci wyjścia nad wtorkowy szczyt. Otwierało to drogę do testu wierzchołka na 1191 pkt. Mimo wybicia do testu jednak nie doszło. Wzrost zakończył się na poziomie 1185 pkt. Po raz kolejny poziom maksimum z kwietnia okazał się nie do pokonania.
Potem było już coraz słabiej. Wykres kursu kontraktu spadł pod przebity przed chwilą poziom szczytu z wtorku. Po krótkim czasie zamknięta została wykreślona rano luka hossy. Podaż przybrała spore rozmiary. Spadek został zatrzymany dopiero na poziomie średniej kroczącej (1166 pkt.). Popyt próbował kontratakować, co po części mu się udało, gdyż zamknięcie wypadło ponad minimum sesji.
Psychologiczny efekt wczorajszej sesji jest mało optymistyczny. Po zbliżeniu się do szczytów nie było komu ich testować. Teraz rynkowi grozi formacja podwójnego szczytu, choć tu ważny jest oczywiście poziom 1157 pkt, który teraz nabiera wielkiego znaczenia. Jego przebicie umożliwi dalsze spadki w kierunku dolnego ograniczenia kanału wzrostowego. W tej chwili najważniejszą dla posiadaczy długich pozycji jest obrona tego wsparcia. Ceny muszą szybko wrócić nad 1177 pkt, by jeszcze myśleć o ponownym teście szczytów.