Projekt dotyczy budowy instalacji zgazowania ciężkich pozostałości po przerobie ropy naftowej - IGCC (Integrated Gasification Combined Cycle). Towarzyszyć ma temu rozbudowa i modernizacja już istniejących w Rafinerii Gdańskiej (RG) urządzeń. W efekcie możliwości przerobu ropy naftowej w pomorskiej spółce powinny się zwiększyć z 4,5 do 6 mln ton rocznie. Koszty przedsięwzięcia to około 540 mln USD.
Z Orlenem lub bez
Za udziałem Orlenu w budowie instalacji IGCC opowiada się Maciej Gierej, prezes Nafty Polskiej, agendy rządowej, odpowiedzialnej za restrukturyzację i prywatyzację sektora paliwowego w Polsce. Również kierownictwo Rafinerii Gdańskiej chce, aby płocki koncern uczestniczył w projekcie. PKN do tej pory nie skorzystał z zaproszenia. - Odnosimy się przychylnie do propozycji Rafinerii Gdańskiej. Mamy jednak wątpliwości, czy jest ona opłacalna ekonomicznie - mówi Janusz Wiśniewski, wiceprezes Orlenu ds. produkcji i rozwoju. - Mam nadzieję, że wkrótce dojdzie do spotkania i poznamy więcej szczegółów - dodaje J. Wiśniewski.
Jego zdaniem, udział koncernu w przedsięwzięciu jest wskazany ze względu na to, że pomorska spółka - ze względu na swoje możliwości przerobu ropy - nie będzie w stanie w pełni wykorzystać nowych instalacji. Paweł Olechnowicz, prezes Rafinerii Gdańskiej, twierdzi, że RG może sobie poradzić bez Orlenu. - Wsad, który byłby przetwarzany w nowych instalacjach, możemy kupić również od innych rafinerii. W tej chwili prowadzimy rozmowy w tej sprawie z zakładami z basenu Morza Bałtyckiego - powiedział P. Olechnowicz.
Dla kogo korzyści?