Reklama

Formowanie szczytów w Ameryce

Notowania z ostatniego tygodnia potwierdziły zmianę nastawienia inwestorów na zagranicznych giełdach. Najlepiej obrazowała to poniedziałkowa sesja. Po silnej przecenie z tego dnia, indeksy nie zdołały się dotąd podnieść. Możliwe są więc teraz dwa warianty - oba w krótkim terminie pesymistyczne. Rozpoczęła się jedynie korekta zwyżki rozpoczętej w marcu, po której indeksy znów będą rosnąć. Albo parkiety wracają do bessy, co w dalszej perspektywie grozi przełamaniem tegorocznych minimów.

Publikacja: 24.05.2003 10:14

Wynika z tego, że nowy tydzień będzie przebiegał pod znakiem dalszego pogorszenia nastrojów. Nie da się jednak już teraz odpowiedzialnie rozstrzygnąć, który z wymienionych wariantów będzie realizowany. W pierwszym potencjał spadkowy wynosiłby po kilka procent, w drugim - po kilkadziesiąt. Na poparcie obu z nich można wskazać wiele argumentów. Jednak mocniejszą wymowę mają te przekonujące do wejścia rynków w kolejną fazę bessy, gdyż obejmują one elementy zarówno fundamentalne, jak i wynikające z analizy technicznej.

Żółta flaga na maszcie

Istnieje coraz większe zagrożenie zrealizowania się scenariusza, którego amerykańskie i światowe rynki akcji obawiają się od wielu miesięcy. Pogarszająca się sytuacja na rynku pracy i utrzymująca niepewność w gospodarce skłaniają gospodarstwa domowe do ograniczania wydatków. Przy braku możliwości, by popyt pochodzący z tego źródła został zastąpiony przez wydatki inwestycyjne przedsiębiorstw, sprowadza to na amerykańską gospodarkę ponowne kłopoty. Wciąż wysokie wyceny akcji, utrzymujące się dzięki pojawiającemu się cyklicznie wśród inwestorów przekonaniu, że w przyszłości może być już tylko lepiej, pozwalają na porównanie rynków akcji z aktywnym wulkanem.

W ostatnim raporcie Thomson First Call dalszemu obniżeniu uległy oczekiwania dla sektora cyklicznych dóbr konsumpcyjnych. O ile na początku kwietnia liczono, że ich zyski w II kwartale br. obniżą się o 3%, to teraz spadek ma wynieść już 7%. Wynika to z publikowanych przez firmy z tej branży ostrzeżeń, że nie będą w stanie wypełnić wcześniejszych założeń. Jest ich trzy razy więcej niż tych, zapowiadających przekroczenie dotychczasowych prognoz (82 do 27). W kolejnych kwartałach wyniki mają się zacząć poprawiać. Zatem optymizm w dalszym ciągu utrzymuje się. Jednak prognozy nie byłyby obniżane w sytuacji, gdyby spodziewano się wzrostu wydatków konsumenckich.

To zaniepokojenie podzielają inwestorzy, którzy na światowych giełdach przystąpili w miniony poniedziałek do zdecydowanej wyprzedaży papierów. Na wykresach indeksów DJIA i S&P 500 doprowadziła ona do przełamania krótkoterminowych linii trendu. Są one wyprowadzone z dołka z końca marca. W tym kontekście resztę tygodnia można potraktować jako ruch powrotny. Po jego zakończeniu dojdzie do testu kluczowej bariery, którą dla "pięćsetki" wyznacza szczyt z 21 marca przy 896 pkt. Ciekawym zjawiskiem było to, że podczas trwającej od końca marca fali zwyżkowej DJIA zyskiwał w znacznie mniejszym stopniu niż S&P 500, będący indeksem tzw. szerokiego rynku, a nie samych blue-chips. W przeszłości były to dość czytelne sygnały zapowiadające punkt zwrotny na rynku. Ponadto, podczas dwumiesięcznego ruchu w górę S&P 500 zyskał nieco ponad 18%. W czasie wszystkich poprzednich korekt bessy rósł o ok. 20%. Na razie nie ma więc powodów, by traktować ostatnią poprawę notowań jako zapowiedź trwalszej tendencji. Tym bardziej że wskaźniki techniczne zatrzymały się dokładnie na tych samych poziomach, na jakich kończyły poprzednie ruchy wzrostowe.

Reklama
Reklama

Dla obu indeksów najważniejsze w tej chwili są wsparcia, wyznaczane przez dołki z minionego wtorku, odpowiednio przy 8491 i 920 pkt. Ich przełamanie będzie oznaczać utworzenie niewielkich formacji głowy z ramionami, które ostatecznie przesądzą o zmianie krótkookresowego trendu.Nasdaq się waha

W bardzo ważnym miejscu znalazł się Nasdaq. We wtorek i środę podaż testowała wsparcie w postaci dołka z 8 maja. Zbiega się on z przełamanym na początku tego miesiąca maksimum z listopada ub.r. Na tej podstawie można było mówić o zmianie średnioterminowego trendu na wzrostowy. Jednak po trzech tygodniach indeks jest ciągle na tym samym poziomie. Dodatkowo, nieco poniżej przebiega również prosta, opisująca dwumiesięczny wzrost, co wzmacnia wsparcie na tej wysokości.

W tej sytuacji kluczowe znaczenie dla przyszłej koniunktury ma utrzymanie się indeksu ponad 1490 pkt. Przebicie tej bariery będzie oznaczać trwalsze pogorszenie nastrojów. Stanie się także równoznaczne z zanegowaniem sygnału zmiany trendu. Takie fałszywe wybicia są złym prognostykiem. Tworzą nad rynkiem nawis podażowy, pochodzący od tych, którzy w oparciu o nie kupowali akcje. Byłby to mocny argument na rzecz powrotu do bessy. Dopóki Nasdaq utrzymuje się ponad 1490 pkt, przełamanie jesiennego szczytu trzeba brać za dobrą monetę. Umożliwia to, po okresie stabilizacji, powrót do wzrostowej tendencji.

Jednak biorąc pod uwagę, że wiosenny wzrost przebiegał według dobrze znanego z wcześniejszych odbić schematu należy zachować ostrożność przy takiej interpretacji wykresu.

Wierzchołkowe formacje

Na giełdach w Europie jest jeszcze ciekawiej. DAX przeciął w poniedziałek linię szyi miesięcznej formacji głowy z ramionami. W wyniku tego powinien spaść przynajmniej do 2700 pkt. Równie groźnie dla posiadaczy akcji wygląda opuszczenie przez FT-SE 100 formacji rosnącego kanału. To typowy zwiastun zakończenia zwyżki, pokazujący, że rynek przez ostatni miesiąc rósł bardziej siłą rozpędu niż trafiających na niego kapitałów. Jej efektem będzie osiągnięcie 3803 pkt. W przypadku obu tych indeksów przy tych wartościach będzie się decydować to, jak trwały charakter będzie miała spadkowa tendencja.

Reklama
Reklama

Poniedziałkowa luka bessy utworzona na wykresie CAC dobitnie opisuje zmianę nastawienia inwestorów na francuskiej giełdzie. Teraz sprzedający potrzebują zamknięcia poniżej 2867 pkt, aby doprowadzić do przyspieszenia marszu na południe.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama