Fortis zanotował w pierwszych trzech miesiącach br. stratę netto w wysokości 453 mln euro (35 centów na akcję), wobec zysku w wysokości 850 mln euro (66 centów na walor) w takim samym okresie ub.r. Belgijski bank, który prowadzi również działalność w Holandii (główne kwatery ma w Brukseli i Utrechcie), musiał dokonać odpisów aktualizacyjnych w wysokości aż 1,22 mld euro na pokrycie strat związanych z nieudanymi inwestycjami w akcje. Gdyby nie ta jednorazowa pozycja, zanotowałby zysk w wysokości 763 mln euro, czyli o 8% niższy niż w I kwartale 2002 r. - Trudne warunki działania, zarówno na giełdach, jak i w całej gospodarce, wciąż bardzo szkodzą całej branży bankowo--ubezpieczeniowej - wytłumaczył słabe wyniki Gilbert Mittler, dyrektor finansowy belgijskiego banku.
Fortis nie jest jedyną europejską instytucją finansową, działająca zarówno w bankowości, jak i ubezpieczeniach, której szkodzi trwająca już trzy lata giełdowa bessa. Podobne problemy jak firma z Belgii mają np. francuska Axa czy holenderska ING Groep. Grupa Fortis w całym ubiegłym roku, właśnie z powodu spadku wartości akcji na giełdach, musiała przenieść do rezerw niebagatelną kwotę - 1,8 mld euro. W I kwartale br. największe straty firma poniosła na papierach holenderskiej firmy ubezpieczeniowej - ASR Verzekeringsgroep, którą kupiła w grudniu 2000 r. W nieco mniejszym stopniu zaszkodziło jej też zaangażowanie w walory holenderskiego koncernu specjalizującego się w handlu detalicznym - Ahold. Jego akcje gwałtownie staniały od czasu, gdy poinformował on o nieprawidłowościach w księgowości i zawyżeniu zysków prawie o miliard euro.
Jednostka ubezpieczeniowa Fortisu zanotowała w I kwartale stratę w wysokości 706 mln euro, wobec 302 mln euro zysku rok wcześniej. Natomiast w bankowości zysk spadł o 39%, do 359 mln euro. Spadło bowiem oprocentowanie depozytów, a ponadto Fortis musiał odpisać 187 mln euro na pokrycie ewentualnych strat z tytułu niespłaconych kredytów. Dla porównania, w I kwartale ub.r. odpisy te wyniosły 43 mln euro. Od tej pory znacznie zwiększyła się jednak liczba bankructw wśród holenderskich i belgijskich firm, zwłaszcza małych i średnich.
Belgijska firma nie chciała podać prognozy wyników na cały 2003 r. - Przy obecnych warunkach na rynku naprawdę trudno przewidywać wyniki i moglibyśmy się bardzo pomylić. Na pewno bieżący rok nie będzie łatwy. Zamierzamy się skupiać na obniżaniu kosztów działalności i zmniejszeniu ryzyka inwestycyjnego - powiedział tylko Gilbert Mittler.
Wyniki Fortisu zostały pesymistycznie odebrane przez inwestorów. Akcje belgijskiej spółki staniały już na początku sesji w Brukseli prawie o 3%. Od początku roku straciły 15%, a w ciągu ostatnich 12 miesięcy ich cena zmniejszyła się aż o 42%.