Wczorajsza sesja przyniosła odpowiedź na nurtujące od jakiegoś czasu pytanie, co dalej. Sygnały były sprzeczne, ale fakt, że trend był lekko wzrostowy, dawało podstawy do przyznania pół punktu przewagi bykom. Niestety, to nie wystarczyło i teraz niedźwiedzie ukazują się w całej swojej glorii.
Przyczyną tego, że posiadaczom długich pozycji uciekła ta mała przewaga, byli oni sami. W czasie sesji przetestowano linię wzrostowego trendu. Test zakończył się pomyślnie dla byków. Jednak nie spowodowało to większej aktywności popytu. Rynek nie miał siły, by się podźwignąć. W końcu zwątpienie wzięło górę i już po raz drugi bykom nie udało się obronić tej linii. Jej naruszenie spowodowało bardzo szybki wzrost liczby inwestorów uciekających z długich pozycji. Podaż się nasiliła, aktywowane były kolejne zlecenia "stop".
W efekcie obraz całej sesji z nijakiego zmieniał się na zły. Nie wydaje się, by te 5 pkt dolnego cienia dziennej świecy miały wystarczyć dla powrotu do długich pozycji. Tu potrzebny wydaje się test poziomu najbliższego wsparcia, jakim są dołki formacji podwójnego dna na 1157 pkt. W tej chwili te dołki zyskały zdecydowanie na swoim znaczeniu. Jeśli podaży uda się sprowadzić ceny niżej, będziemy mieli już znacznej wielkości formację podwójnego szczytu.
Czy do tego dojdzie? Ostatnie miesiące sprawiają, że śmiałe prognozy większych wzrostów lub spadków zdawały się psu na budę. Nasz rynek porusza się od jakiegoś czasu zygzakami i o dłuższym trendzie można tylko pomarzyć. Zatem nie bez podstaw można stwierdzić, że i tym razem będzie tak samo. Opanujmy zatem apetyty. Nie należy się zdziwić, jeśli spadek faktycznie zostanie zatrzymany przez poziom 1157 pkt i ceny ponownie będą rosnąć. Trendy? Nie u nas.