LPP sprzedało w publicznej ofercie 190 tys. walorów. Uzyskało z tego tytułu ponad 50 mln zł brutto. Cena emisyjna wynosiła 265 zł i przewyższała kurs giełdowy sprzed subskrypcji. Ale ten ostatni w kwietniu i maju mocno rósł. Dopiero po osiągnięciu historycznego maksimum na poziomie 350 zł obsunął się. Wczoraj wyniósł 319 zł. Wartość rynkowa akcji sprzedawanych w ofercie sięga więc już ponad 60 mln zł.

50 tys. nowych walorów trafiło w ręce drobnych inwestorów. Oni zwykle są zainteresowani realizacją szybkich, a w tym przypadku także pokaźnych, zysków. Podaż ze strony dużych inwestorów jest bardzo mało prawdopodobna. Znaczną część walorów ze skierowanej do nich transzy objęły np. fundusze Enterprise Investors. Zwiększały także zaangażowanie, przejmując walory w pakietówkach i nie są zainteresowane ich sprzedażą.

Analitycy nie obawiają się zwiększonej podaży. Zwracają przede wszystkim uwagę to, że inwestorzy mogli sprzedawać prawa do akcji. Obroty PDA wyniosły do tej pory niespełna 15 mln zł i wskazują, że chętnych do pozbywania się walorów nie było zbyt wielu. Specjaliści oceniają, że część inwestorów może liczyć na podobny sukces, jaki odnieśli akcjonariusze, którzy kupowali papiery LPP po 48 zł w ofercie zrealizowanej wiosną 2001 r. Tym bardziej że notowania spółki w ostatnich miesiącach przekonują, że wciąż ma ona potencjał wzrostowy.

Analitycy zwracają także uwagę, że do tej pory niska płynność akcji była uznawana za jeden z większych minusów firmy. Po krótkiej poprawie płynność znowu spada. Nawet więc jeśli większa podaż się pojawi, z jej wchłonięciem nie powinno być żadnych problemów.