Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Marek Pryzmont W obliczu hossy na rynkach amerykańskich, światowe giełdy nie miały wyjścia i musiały pójść za przewodnikiem stada. Zaczęło się od wtorku, gdy brak ataków terrorystycznych w czasie przedłużonego weekendu spowodował szał zakupów w Stanach. Reszta tygodnia to już po prostu konsekwencja panujących nastrojów i trendu wzrostowego. Tylko tego i proszę nie dać się zwodzić, że indeksy wzrosły z powodu lepszych danych makro, czy informacji ze spółek. Na tym etapie wszystkie te (nienajl

Publikacja: 01.06.2003 22:34

Marek Pryzmont

W obliczu hossy na rynkach amerykańskich, światowe giełdy nie miały wyjścia

i musiały pójść za przewodnikiem stada. Zaczęło się od wtorku, gdy brak

ataków terrorystycznych w czasie przedłużonego weekendu spowodował szał

zakupów w Stanach. Reszta tygodnia to już po prostu konsekwencja panujących

Reklama
Reklama

nastrojów i trendu wzrostowego. Tylko tego i proszę nie dać się zwodzić, że

indeksy wzrosły z powodu lepszych danych makro, czy informacji ze spółek. Na

tym etapie wszystkie te (nienajlepsze) wiadomości mają znaczenie jedynie w

pierwszych minutach po podaniu informacji. Później dobre dane, to oznaka

ożywienia, złe dane to gra pod obniżki stóp, a do tego dobra okazja do

wejścia na rynek w czasie korekty. Prosta recepta na wzrosty. Nie oznacza to

Reklama
Reklama

jednak, że takie oderwanie od rzeczywistości może trwać bez końca.

A jaka jest rzeczywistość ? To oczywiście zależy od posiadanej pozycji. W

ostatnich dniach pojawiło się kolejne obliczenia, pokazujące nawet

niedowartościowanie akcji o 20-30% (wow). Nie obyło się też oczywiście bez

maglowanego całą bessę "modelu FED" chyba już na stałe pokazującego zbyt

niską wycenę. Problem jednak w tym, że wycena zakłada nie tylko nadchodzące

Reklama
Reklama

silne ożywienie gospodarcze, ale też pozostające przez najbliższe lata stopy

procentowe na rekordowo niskich poziomach (a co jeśli nie ?) z założeniem

kolejnej szybkiej obniżki stóp do poziomu 1.00%. Oczywiście taka nastąpi, co

także potwierdzają Fed Fund Futures dając jej 68% szans (25 maja), ale przy

takiej obniżce, rynek już teraz dawałaby 33% szans na podwyżkę 25 pb. w

Reklama
Reklama

sierpniu (na podstawie Fed Fund Futures). Taka huśtawka stopami niemal na

pewno nie nastąpi, ale wyraźnie to pokazuje, że obniżka byłaby ostatnim

strzałem ze strony Greenspana. Natomiast od rozpoczęcia podwyżek

rozpoczęłyby się poważniejsze kłopoty. Najpierw dla rynku nieruchomości, po

jakiś czasie dla rynku akcji.

Reklama
Reklama

Póki co jednak trwa sielanka, a niskie stopy procentowe nie dają

zarządzającym innej możliwości, jak pogoń za hossą i zarobek na rynku akcji.

Jeśli na obligacjach można zarobić nieco ponad 3% to wiadomo gdzie popłyną

pieniądze. To był moim zdaniem jeden z głównych powodów ostatniej kampanii

FED, mającej przestraszyć inwestorów przed deflacją. Takie wypowiedzi FED

Reklama
Reklama

okazują się majstersztykiem obniżającym rynkowe stopy procentowe w sposób

znacznie lepszy niż nawet rozważane wcześniej zakupy przez FED wieloletnich

obligacji rządowych. Wiadomo przecież, jak silny wpływ na amerykańską

gospodarkę ma rynek akcji, a w obliczu coraz niższych stóp procentowych nie

za bardzo jest już czym mu pomagać. Oczywiście trudno stwierdzić, że

deflacja w USA jest niemożliwa. Tyle tylko, że teraz nic na nią nie

wskazuje. Wręcz przeciwnie. Weźmy choćby poziom dolara, który to biedaczek

coraz bardziej słabnie. Wszyscy się cieszą, bo pomoże to eksportowi (zapewne

do przeżywających recesję Niemiec, które wolą tańsze produkty np. polskie),

a jakoś mało kto zwraca uwagę, że osłabienie dolara zmusi FED do podwyżki

stóp procentowych. Wiadomo, że Ameryka nie może obejść się bez finansowania

swojego rekordowego deficytu zagranicznym kapitałem, a jak zachęcić go do

inwestycji, gdy ma się zdecydowanie niższe stopy procentowe, a do tego

jeszcze zyski zjada spadający dolar. Zresztą słabsza waluta "pomagając

eksportowi" podniesie też ceny importu, co z reguły właśnie prowadzi do

inflacji, także poprzez podwyżki krajowych produktów, które stają się

relatywnie tańsze od importowanych. Jeśli takie osłabienie dolara przyniesie

do USA deflację, to faktycznie warto kupować akcje, bo mamy tak długo

oczekiwaną "nową ekonomię".

Trochę się rozgadałem, a piłując gałąź na st bowiem tak znany szerokiej publiczności, jak

965 pkt. dla indeksu szerokiego rynku S&P500. To sierpniowy szczyt z

zeszłego roku i jednocześnie linia szyi formacji głowy z ramionami budowanej

w latach 1998-2002 pkt. Wykres1.gif Patrząc na wycenę firm i perspektywy

gospodarki powinienem napisać, że ten poziom nie może zostać przekroczony.

Ale czy Nasdaq mógł rosnąć do 5000 pkt. ? S&P500 na piątkowej sesji skończył

właśnie na tym oporze. Maks był dokładnie na 965 pkt. ! Jeśli ten poziom

pęknie, to niezależnie która strona rynku ma rację, dość szybko bogatsze

powinny być byki. Tyle tylko, że pomimo medialnej byczej papki, dalej

twierdzę, że będzie to jedynie pułapka i realizacja omawianego już

wielokrotnie scenariusza japońskiego Wykres2.gif , który doprowadzi indeks

niewiele ponad czterocyfrowy poziom, po czym w inwestycyjnej euforii i po

kapitulacji niedźwiedzi nastąpi "reaktywacja bessy". To był scenariusz

najbardziej optymistyczny ;-) Alternatywą jest oczywiście zwrot już w

poniedziałek idealnie na poziomie 965 pkt. ale tak jest chyba tylko w

książkach. Rynek jest zbyt silny i zbyt łatwo neguje wszystkie sygnały

słabości, czego piątkowa sesja chyba najlepszym przykładem. Na tym poziomie

najważniejsze okazać się mogą dane o 16:00, gdy podany zostanie wskaźnik

ISM. Rynkowy konsensus to wzrost 48,5 z 45,4 w kwietniu i gdyby okazało się,

że indeks wzrósł powyżej poziomu oznaczającego rozwój (50) to misie rzucą

biały ręcznik.

Danych i innych wydarzeń w tym tygodniu będzie nieco więcej. Oprócz ISM

najważniejsze to ISM w strefie usług we środę, czwartkowe zamówienia

fabryczne i dane o liczbie zasiłków, będące wstępem przed zapewne złym

piątkowym raportem o stopie bezrobocia i zwolnieniach w sektorze

pozarolniczym. Do tego dochodzą jeszcze uaktualnienia prognoz z takich firm

jak General Motors, Hewlett- Packard (wtorek), Wal_Mart (piątek), czy

oczekiwany w napięciu Intel (czwartek). Nie można też nie wspomnieć o

czwartkowym posiedzeniu ECB, który zapewne obniży stopy procentowe. W

ostatniej ankiecie Reutersa 54 z 57 ekonomistów oczekiwało obniżki stóp o 25

pb, przy 37 liczących nawet na 50 pb. Historia pokazuje, że na tak śmiałe

cięcia (mocno pomogłoby to indeksom Eurolandu) nie ma co liczyć.

Jeśli chodzi o technikę, to trendy wzrostowe powalają z nóg, ale oprócz

wspomnianego 965 pkt. namnożyło się też trochę innych oporów. Te, jak

pokazują ostatnie tygodnie, istnieją też po to, żeby je łamać, a nie tylko

się od nich odbijać. Mimo to, patrząc na wykresy moment do zwrotu na

południe jest wymarzony. SP500.gif Dow.gif Nasdaq.gif Dreszczyku na byczym

grzbiecie powinny dodawać też liczne negatywne dywergencje na większości

wskaźników, czy wskaźniki optymizmu oparte na rynku opcji, lub z ankiety

Investors Intelligence. Góra dół ? Ja po pokonaniu 965 pkt. na S&P dołączę

jeszcze na chwilę do grona optymistów (patrz Wykres2.gif ), a jeśli mocno

się mylę i będzie z tego jednak znacznie dłuższa hossa, to uważać ją będę za

mocno przesadzoną. Czytelnicy zapewne chętnie powieszą na mnie parę psów

przy S&P na 1200 pkt. , ale przyjmę to ze spokojem podobnym do wyśmiewania

Buffeta podczas hossy internetowej, którego zdziwienie co do wyceny spółek

potwierdziło się dopiero po jakimś czasie. Warto tu przypomnieć, jego słowa

z początku maja - "W 2003 roku można liczyć zaledwie na 6%, góra 7% zyski z

akcji. Liczący na dwucyfrowe zyski, są marzycielami". Do grona marzycieli z

Nasdaq, dołączyli w piątek kupujący spółki z S&P500.

A co u nas ? U nas trwa okres bezkarności, jaki otworzył koniec wyników

spółek, a zakończy unijne referendum. Co prawda nasz rynek niemal na każdej

sesji wygląda jakby pogodził się ze sceakty pomimo dwukrotnego poprawiania szczytu przez

WIG20, dalej są w ramach konsolidacji rozpoczętej pamiętnym środowym

wyskokiem Kontrakty_intra.gif Skąd ta niewiara we wzrosty ? Składa się na to

kilka czynników. Pierwszym są wątpliwości co do trwałości wzrostów na

zachodnich rynkach. Wystarczy poczytać komentarze w Parkiecie. Choć

jednomyślność giełdzie nigdy nie służy, to akurat gdy mowa o rynkach

zagranicznych, nie ma tutaj tak wyraźnej korelacji (antywskaźnik), która

występuje przy jednomyślności co do zachowania naszej giełdy. Drugi czynnik

to obawy o to, co będzie po referendum. O to co będzie z giełdowymi

indeksami, na których referendum po części "wymusiło" wzrosty i o to co

będzie na scenie politycznej. Nikt już się z tym nie kryje, że po referendum

wyciągnięte zostaną wszystkie polityczne brudy i rozpoczęte wszelkie możliwe

wojny. Co prawda szybka zmiana rządu byłaby dla giełdy bardzo korzystna, ale

takiemu scenariuszowi nikt nie daje szans powodzenia. Nie obędzie się bez

politycznych targów, awantury o wybory i kolejnych afer. Jeszcze do tego

poleci paru ministrów (Hausner czy Kołodko ?). Inwestorzy trochę się tego

wszystkiego obawiają, tym bardziej, że doświadczenie innych giełd pokazuje,

że powiedzenie "kupuj plotki sprzedaj fakty" sprawdza się też w przypadku

referendum. W końcu trzeci powód, jakże banalny, to fundamenty spółek.

Zapewne pamiętacie Państwo powód przeceny najpierw na początku roku, później

w kwietniu. Przypomnę - banki. Obawy o zyski, poziom rezerw etc. Kwartalna

publikacja wyników pokazała, że obawy całkiem zasłużone i banki ewidentnie

są za drogie. Także odnosząc to do pozostałych banków na giełdach naszego

regionu. Tyle tylko, że spora przecena zachęciła do łapania dołka, a analiza

techniczna potrafi czynić cuda. Obrona linii trendu na bankach WIG_Banki.gif

i wzrostowe formacje na poszczególnych spółkach pozwoliły znowu na euforie.

Teraz sektor ciągnie cały indeks, a nikt już o problemach nie pamięta.

Kontrakty nie są zbyt chętne do takich wzrostów.

Jeśli chodzi o nadchodzący tydzień, to tak naprawdę nikt o niczym nie będzie

pamiętać i tako samo jak na S&P500 nic nie będzie się liczyć oprócz poziomu

965 pkt., tak dla nas tematem numer jeden jest właśnie referendum i związane

z nim rozgrywki dużych graczy. Ostatnie tygodnie to wyraźnie akumulacja

akcji, przez dużych inwestorów, a nasze OFE mają przy tym wszystkim niski

udział akcji w portfelach. Piątkowy wzrost był wyjątkowo nieprzekonujący,

ale w obliczu zbliżającego się referendum i ataku S&P na 965 pkt. wystarczy

iskierka, by wywołać powtórkę pamiętnego dynamicznego wzrostu z drugiej

środy maja. Ogromne obroty na tamtej sesji wskazywały, że po możliwym

ochłodzeniu powinna wystąpić następna próba poderwania rynku. Ten

przedreferendalny tydzień jest do tego najlepszym okresem. Wsparciem

pozostają dołki korekty na 1157 pkt (w tej chwili linia szyi ewentualnego

podwójnego szczytu). a najbliższe opory to obie luki bessy z początku roku.

Niby to zbyt odległą luka, by uznawać ją za znaczący poziom, ale wystarczy

przypomnieć, że wzrosty pod koniec zeszłego roku zatrzymały się właśnie na

luce bessy (równie odległej - czerwcowej), a spadki w marcu skończyły się na

luce hossy z początku października 2002 r. Nie bagatelizowałbym więc tych

poziomów.

Rzucając monetą przy wyborze kierunku na przyszły tydzień powinno się mieć

50% szans na zarobek. U nas niestety jest to tylko 5%, bowiem ostatnio 90%

zarezerwowane jest na marazm. Trochę oczywiście przesadzam, ale jeśli

porównać nas do światowych indeksów, to jesteśmy mocno flegmatyczni.

Nadrabiamy za to dynamicznymi wyskokami, takimi jak "środowy" wzrost,

ostatni wysyp inicjowany pr 965 pkt i

jakiegoś mocnego załamania indeksów, to powinniśmy powalczyć na kontraktach

o zamknięcie drugiej styczniowej luki bessy 1202-1214 pkt.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama